Dziękujemy za wypełnienie formularza!

Nasz doradca wkrótce się z Tobą skontaktuje.
Skorzystaj z faktoringu SMEO,
a pieniądze na konto otrzymasz w 5 minut!

Dziękujemy za wypełnienie formularza!

Wkrótce się z Tobą skontaktujemy.

Dziękujemy za umówienie spotkania!

Na wskazany adres e-mail wysłaliśmy zaproszenie
na spotkanie on-line. Do zobaczenia!
Skorzystaj z faktoringu SMEO,
a pieniądze na konto otrzymasz w 5 minut!

Dziękujemy za subskrypcję naszego newslettera!

Będziesz otrzymywać informacje o SMEO. Skorzystaj z faktoringu SMEO, a pieniądze na konto otrzymasz w 5 minut!

Wakacje to świetny czas dla wielu firm działających w tych branżach, w których obrót uzależniony jest od pory roku. Posiadacze lodziarni, kurortów wypoczynkowych, restauracji lub firm szkoleniowych dobrze znają ten moment, kiedy liczba klientów drastycznie wzrasta w czerwcu a potem szybko maleje na początku września, a wraz z nimi wpływy stają się coraz mniejsze i bardziej nieregularne. Co robić? Zawieszać działalność, czy prowadzić ją w niekorzystnym czasie? Skąd znaleźć fundusze na dalsze finansowanie i opłaty? To jedne z wielu pytań, na które muszą odpowiedzieć sobie przedsiębiorcy uzależnieni od letniego sezonu.

Poszerzenie wachlarza usług

Osoby prowadzące działalność gospodarczą mogą zdecydować się na zaoferowanie swoim klientom dodatkowych usług. Takie poszukiwanie dodatkowych źródeł dochodu poza sezonem może przynieść znaczne korzyści, ponieważ właściciele firm nie tylko nie będą musieli borykać się z problemem poszukiwania finansowania na przetrwanie trudnego okresu, ale także taka nowa usługa może stać się sposobem na znalezienie nowych klientów i bardziej opłacalnego biznesu.

Przykłady? Właściciele lodziarni na czas zimowy mogą przekształcić lokal w miejsce serwujące kawę lub herbatę na wynos wraz z pysznymi ciastkami. Ogrodnicy zimą mogą zająć się odśnieżaniem, a swój samochód wykorzystać do świadczenia usług transportowych. Osoby będące w posiadaniu kurortu – zorganizować dodatkowy wypoczynek zimowy dla dzieci lub dorosłych, wynajmować sale pod bankiety, szkolenia lub zimowe kolonie. Możliwości wykorzystania własnych zasobów, lokali, narzędzi oraz swojej wiedzy jest wiele. Jeśli nie mamy na siebie pomysłu, można podpatrzeć, w jaki sposób radzi sobie nasza konkurencja. Z pewnością każde działanie, w kierunku poprawy sytuacji w trakcie martwego sezonu, będzie znacznie lepsze niż zamartwianie się kondycją naszego biznesu i narzekaniem na brak zleceń.

Zawieszenie działalności

Każdemu właścicielowi biznesu, prawo daje możliwość zawieszenia działalności. Jest to możliwe na okres od jednego miesiąca do dwóch lat, jednak przysługuje tylko tym osobom, które nie zatrudniają pracowników. Z tego powodu taka praktyka jest bardzo popularna wśród właścicieli małych szkół językowych lub lektorów i trenerów pracujących na swoim. Niedogodność związana z tym sposobem jest jednak taka, że, o ile w trakcie tego okresu nie płaci się składek ZUS oraz podatku dochodowego (nie pracujemy, więc nie zarabiamy), nie mamy również ubezpieczenia zdrowotnego (należy je wykupić dodatkowo lub skorzystać z uprawnień męża lub żony).

Decydując się na takie rozwiązanie trzeba pamiętać, że zawieszenie działalności oznacza brak możliwości zarobkowania w jej ramach. W tym czasie bowiem nie wolno przedsiębiorcom wystawiać faktur ani rachunków.

Faktoring pozwoli rozwinąć skrzydła

Faktoring to usługa, która polega na sprzedaży nieprzeterminowanych wierzytelności przedsiębiorców. Jak to działa w praktyce? Przedsiębiorca po sprzedaniu swojemu kontrahentowi towaru, lub wyświadczeniu usługi, wystawia mu fakturę z długim terminem płatności (nawet do 90 dni). Nie chce jednak czekać kilkadziesiąt dni na otrzymanie zapłaty, więc zwraca się do faktora takiego jak SMEO aby ten wypłacił mu zarobione pieniądze nawet w 15 minut.

Jak faktoring może pomóc sezonowym przedsiębiorcom? Dobrym sposobem na przetrwanie po sezonie jest wykorzystanie potencjału firmy w okresie, w którym przynosi największy zysk. Przykład? Restauracje w nadmorskich restauracjach notują największe zyski w sezonie letnim, kiedy polskie morze jest chętnie odwiedzane przez turystów z całej Europy. Dobrze by było jak najlepiej wykorzystać okres wakacyjny, a w tym zakupić więcej produktów, rozbudować lokal, zatrudnić dodatkowych pracowników (w tym kelnerów i kucharzy) czy dodać nowe pozycje do menu. Do tego będą potrzebne pieniądze na inwestycje. Jak je zdobyć? Rozwiązaniem może być właśnie faktoring. Zobacz jeszcze, kiedy faktoring opłaca się najbardziej.

A może założyć spółkę z o.o.?

Pewnym rozwiązaniem dla tych osób, które chciałyby płacić mniejszy ZUS jest założenie albo przekształcenie dotychczasowej działalności, w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Do jej rozpoczęcia trzeba zgromadzić kapitał w wysokości przynajmniej 5 tysięcy złotych, przy czym nie musi on zostać wniesiony w formie gotówki, może to być równie dobrze sprzęt. Trzeba tutaj pamiętać, że w skład spółki z o.o. może wchodzić wiele osób (wspólników), ale może być ona także reprezentowana przez jedną osobę. W przypadku jednoosobowej spółki wszystkie udziały przypadają wtedy jedynemu wspólnikowi albo jedynemu wspólnikowi i spółce na zasadzie udziałów własnych. Zasady działania i tworzenia spółek z o. o. określa ustawa z 15 września 2000 r. — Kodeks spółek handlowych (Dz.U. z 2000 r. nr 94, poz. 1037).

Z punktu widzenia opłacania ZUS o wiele korzystniej jest mieć wspólnika. Jako jedyny wspólnik spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, przedsiębiorca traktowany jest jako osoba fizyczna prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą. W skrócie oznacza to, że nie ominie go odprowadzanie składek na ubezpieczenie społeczne oraz zdrowotne. W przypadku, w którym wspólnik pozbędzie się chociażby jednego udziału ze spółki, ten przedsiębiorca, z punktu widzenia prawa, przestaje być traktowany jak osoba prowadząca pozarolniczą działalność gospodarczą, co automatycznie zwalnia go z odprowadzania składek na ZUS.

Trzeba jednak pamiętać, że to rozwiązanie ma swoje minusy. Jednym z największych jest fakt, iż działanie w ramach spółki z ograniczoną odpowiedzialnością związane jest z prowadzeniem tak zwanej pełnej księgowości. W praktyce oznacza to więcej dokumentów, o wiele ściślejszą kontrolę środków finansowych znajdujących się na firmowych kontach, większe ryzyko kontroli skarbowej oraz wyższe koszty prowadzenia ksiąg przez księgowych. Jednak po przemyśleniu wszystkich za i przeciw, oraz podliczeniu kosztów może okazać się, że prowadzenie spółki, mimo tych niedogodności, może być znacznie tańsze i bardziej komfortowe niż kontynuowanie pracy w formie jednoosobowej działalności.

Wiele przedsiębiorstw działających sezonowo drży na samą myśl o końcu wakacji. Niewielkie kwoty, które udaje im się zarobić poza sezonem pozwalają jedynie na opłacenie bieżących zobowiązań wobec ZUS, urzędu skarbowego lub innych kontrahentów. Mamy nadzieję, że powyższe rozwiązania nie tylko pozwolą przetrwać tzw. “martwy sezon”, ale pozwolą również na przygotowanie skutecznej strategii biznesowej, która będzie przynosić długofalowe korzyści.

Wraz z nawiązaniem stosunku pracy przez pracownika, zobowiązuje się on do wykonywania konkretnych zadań opisanych w umowie, na rzecz swojego pracodawcy. Czynności te są realizowane w miejscu oraz czasie wyznaczonym przez danego zatrudniającego. W zamian za wykonywanie tych czynności pracownikowi przysługuje wynagrodzenie. W niniejszym artykule tłumaczymy, czym jest wynagrodzenie zasadnicze oraz czy jego wysokość każdorazowo powinna być zawarta w umowie.

Składniki wynagrodzenia – co to takiego?

Składniki wynagrodzenia to jedno z narzędzi, które pozostaje w rękach pracodawcy. Warto wiedzieć, że przedsiębiorcy zatrudniający pracowników, mają pełną dowolność w kwestii określania wynagrodzeń – wynika to właśnie z fakultatywnych składników wynagrodzenia. Pełnią one funkcję motywacyjną dla zatrudnianych pracowników. Jeśli będą oni w prawidłowy sposób wypełniać powierzone im obowiązki, pracodawcy chętnie skorzystają wtedy z przysługujących im uprawnień, w zakresie fakultatywnych składników wynagrodzenia.

Pracodawcom przysługuje prawo do określenia, które składniki będą przysługiwały zatrudnionemu z tytułu wykonywanej pracy. Dzielimy je na dobrowolne i obowiązkowe. Do obligatoryjnych składników wynagrodzenia zaliczamy między innymi:

  • wynagrodzenie zasadnicze,
  • wynagrodzenie przysługujące za czas, w którym praca nie jest wykonywana (na przykład wynagrodzenie z tytułu urlopu, wynagrodzenie chorobowe, wynagrodzenie za urlop szkoleniowy, wynagrodzenie przestojowe),
  • diety przysługujące za czas podróży służbowych,
  • odszkodowania,
  • wynagrodzenie oraz dodatki za pracę przysługujące z tytułu godzin nadliczbowych oraz realizowanych w godzinach nocnych,
  • odprawy pośmiertne,
  • odprawy emerytalno – rentowe.

Do dobrowolnych zaś składników wynagrodzenia, możemy zaliczyć np. takie dodatki jak premie czy prowizje.

Wynagrodzenie zasadnicze – co to takiego?

Wynagrodzenie zasadnicze jest najważniejszym elementem każdej pensji pracowniczej. W celu określenia wynagrodzenia można stosować kilka rodzajów stawek. Są one następujące:

  • miesięczna,
  • godzinowa,
  • akordowa,
  • prowizyjna.

W większości przypadków wynagrodzenie zasadnicze jest określane w stałej stawce miesięcznej. Wówczas wynagrodzenie wypłacane jest w całości w tej samej wysokości za każdy miesiąc, przepracowany w pełnym wymiarze godzin. Na wysokość pensji nie ma wpływu liczba godzin, która wynika z rozkładu pracy danego pracownika. Warto wiedzieć, że wynagrodzenie zasadnicze, określone stawką miesięczną, może w uzasadnionych sytuacjach ulec obniżeniu. Dzieje się tak wtedy, gdy w ciągu danego miesiąca pracownik był nieobecny w miejscu pracy, bez zachowania prawa do otrzymania wynagrodzenia.

Czy wynagrodzenie zasadnicze musi być jasno określone w umowie?

Zgodnie z przepisami polskiego prawa pracy, warunki dotyczące wynagrodzenia z tytułu zatrudnienia muszą być w sposób dokładny określone na piśmie. Dokładne zasady regulujące warunki wynagradzania pracowników, określa układ zbiorowy pracy. Obowiązek tworzenia regulaminu wynagradzania nie obejmuje tych pracodawców, którzy zatrudniają mniej niż 50 pracowników. W takim przypadku wynagrodzenie zasadnicze, oraz wszystkie inne składniki wynagrodzenia, ustala się w sposób bezpośredni w umowie o pracę zawieranej z konkretnym pracownikiem.

W przepisach wynagradzania można ustalać stawki osobistego zaszeregowania dla konkretnych stanowisk pracy. Często zdarza się również, że wysokość wynagrodzenia jest ustalana między pracodawcą a przyszłym pracownikiem w negocjacjach. Warto wiedzieć, że jeżeli pracodawca w przygotowanej umowie o pracę określa wynagrodzenie na mniej korzystnych warunkach, od tych zapisanych w wewnętrznych przepisach płacowych (takim przepisem jest między innymi regulamin wynagradzania), to pracownikowi przysługuje prawo do wysunięcia roszczenia o wypłatę wynagrodzenia w takiej wysokości, jaką przewidują wewnętrzne przepisy płacowe. Ta regulacja prawna jest niezwykle przydatna dla wszystkich zatrudnianych osób, dlatego warto o niej wiedzieć.

Czym różni się wynagrodzenie zasadnicze od wynagrodzenia minimalnego?

Powyższe pytanie zadaje sobie z pewnością wielu pracowników. Oczywiście błędem jest utożsamianie tych dwóch określeń – oznaczają one zupełnie co innego. Odróżnienie tych dwóch pojęć wbrew pozorom nie jest takie trudne. Wynagrodzenie zasadnicze jest podstawowym składnikiem pensji – jest to główna kwota, którą otrzymuje pracownik w zamian za wykonywaną przez siebie pracę. Z kolei pensja minimalna to najniższa płaca, jaką pracodawca musi zapłacić pracownikowi – dokładne zasady dotyczące minimalnego wynagrodzenia za pracę reguluje ustawa z 10 października 2002 roku o minimalnym wynagrodzeniu za pracę.

Faktoring – sposób na uwolnienie środków finansowych

Brakuje pieniędzy na wynagrodzenia dla pracowników? Faktoring to jedno z najnowocześniejszych rozwiązań, z którego korzysta coraz większa liczba przedsiębiorców. Jeśli problemem firmy są duże zatory płatnicze, powodujące kłopoty z płynnością finansową, jest to doskonałe narzędzie. Wiele osób prowadzących swoje własne firmy zmaga się z nieuczciwymi kontrahentami, którzy nie spłacają na czas swoich zobowiązań. Wtedy warto skorzystać z faktoringu.

Na czym polega usługa faktoringu? Jest to wykup od przez faktora (firmę zajmującą się świadczeniem usługi faktoringu) nieprzeterminowanych wierzytelności przedsiębiorcy, czyli faktur, które nie zostały jeszcze opłacone przez kontrahenta danej firmy. Faktorzy w ramach usługi faktoringowej wspierają również przedsiębiorców w innych aspektach – mowa tutaj między innymi o prowadzeniu rozliczeń, weryfikacji kontrahentów, pomocy w ściąganiu przeterminowanych należności, czy o inkaso należności. Dowiedz się więcej na temat działania faktoringu.

Z usługi tej mogą korzystać zarówno mikro, mali, jak i średni przedsiębiorcy. Dotyczy to osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, freelancerów, start-upów oraz różnego rodzaju spółek.

Handel to niełatwy biznes. Jego udział w tworzeniu PKB wynosi około 15 proc. Tymczasem w ciągu ostatnich dwóch lat prawie połowa firm z tej branży doświadczyła problemów finansowych. Jakie wyzwania stoją przed handlem? Czy faktoring może być dobrym wyjściem dla firm handlowych?

Wyzwania, z którymi mierzą się firmy handlowe to najczęściej:

  • zbyt małe przychody,
  • braki kadrowe,
  • zatory płatnicze,
  • podatność na sezonowość sprzedaży,
  • duża konkurencja
  • duże ryzyko niewypłacalności.

Z problemami borykają się nie tylko małe i średnie firmy, ale także więksi gracze.

Handel hurtowy to nowa budowlanka

Jak podał Euler Hermes – w samym lutym 2019 r. roku poinformowano o niewypłacalności 87 firm. Rok wcześniej było ich 76, zatem mieliśmy do czynienia z 10 proc. wzrostem rok do roku. Okazuje się, że liczbę tę zwiększyły głównie handel i usługi, wchodząc niejako w miejsce firm produkcyjnych i budowlanych.

Z największą skalą niewypłacalności – gdy mówimy o obrotach – również mamy do czynienia w branży handlowej.

Zatory płatnicze

Według raportu SMEO, problemy finansowe w firmach handlowych aż w jednej czwartej przypadków wynikają z opóźnień w płatnościach.

Klientela i zakres działalności firm handlowych są bardzo zróżnicowane. Z jednej strony firmy handlowe mogą pochwalić się najwyższym odsetkiem faktur lub rachunków opłaconych w terminie (22 proc. wskazań). Z drugiej strony, w aż jednej trzeciej przypadków połowa należności nie spływa na czas. Dodatkowo, podatność na sezonowość sprawia, że 24 proc. firm handlowych boryka się z nieregularnymi przychodami.

Duża konkurencja w branży handlowej sprawia, że problemy finansowe zwykle związane są po prostu ze zbyt małymi przychodami. Często łączą się też ze zbyt wysokimi kosztami prowadzenia działalności.

Firmy handlowe i handlowo-produkcyjne radzą sobie na różne sposoby – np. próbując obniżyć koszty. Nie zawsze się to udaje. Budżet firmowy najczęściej łatany jest za pomocą środków własnych właścicieli. Popularne są również… pożyczki od znajomych.

[widget id=”custom_html-34″]

Problemy ze znalezieniem pracowników

W Polsce w sektorze handlu pracuje około 2 miliony osób. Wciąż powstają nowe miejsca pracy, na które jednak brakuje chętnych. Pod koniec 2017 roku we wszystkich branżach w Polsce było 117 tys. wolnych miejsc pracy, rok później – 140 tys. Według danych GUS, pod koniec 2018 roku do pracy w handlu brakowało ponad 21 tys. osób.

Wynikiem niewystarczającej liczby chętnych do pracy jest dynamiczny wzrost płac, który stanowi kolejny test dla branży. Według danych GUS, na początku tego roku średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło – rok do roku – o 7,5 proc.

Wzrost płac jest największym wyzwaniem dla małych firm handlowych, które nie są w stanie zaoferować takich warunków, jak ich więksi konkurenci. W najbliższym czasie małe przedsiębiorstwa odczują także wzrost płacy minimalnej, rząd zapowiedział podwyższenie minimalnego wynagrodzenia w 2020 r. do 2345,59 zł brutto. Według ekspertów, płace w handlu detalicznym w ciągu najbliższych lat wzrosną nawet o jedną trzecią.

Zakaz handlu w niedzielę

Kolejnym sprawdzianem dla części przedsiębiorców jest – rozszerzany od marca 2018 roku – zakaz handlu w niedziele. W skali kraju sprzedaż dóbr szybkozbywalnych (ang. FMCG) w 2018 roku – w porównaniu do 2017 roku – wzrosła. Informuje o tym, powołując się na dane Nielsen Polska, Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii w raporcie “Ocena wpływu ograniczenia handlu w niedziele”.

Choć zakaz handlu w niedzielę dotyczy głównie sklepów, to odbija się także na branży handlu hurtowego. Jeśli sklepy mniej sprzedają, mniej kupują z hurtowni. Lub oczekują jeszcze dłuższych terminów płatności.

Z analizy ministerstwa wynika, że na zakazie handlu w niedzielę najwięcej zyskały stacje benzynowe i średnie sklepy spożywcze. Mniej zyskały małe sklepy spożywcze. Straciły natomiast super- i hipermarkety.

W raporcie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców możemy przeczytać z kolei, że sytuacja małych sklepów pogarsza się, a ich liczba spada. Związek informuje, że zmiany związane z ograniczaniem handlu w niedziele mogą niekorzystnie wpłynąć m.in. na zatrudnienie w sektorze.

Faktoring – sposób na utrzymanie płynności

Faktoring polega na wypłaceniu przez firmę faktoringową środków z faktury wystawionej kontrahentowi, a która ma długi termin płatności (nawet kilkadziesiąt dni). Korzystanie z faktoringu pozwala utrzymać płynność finansową w momentach przestoju i sezonowości sprzedaży.

Dzięki faktoringowi online, pieniądze otrzymasz nawet w dniu wystawienia faktury.

Jak wygląda sytuacja już po otrzymaniu środków od faktora (firmy faktoringowej)?

  • Kontrahent, któremu wystawiłeś fakturę, opłaca fakturę na rachunek faktora.
  • Ty płacisz za prowizję i odsetki, które zależą od czasu finansowania faktury. W SMEO poznasz całkowite koszty przed podjęciem decyzji o skorzystaniu z faktoringu.

W jakich sytuacjach przyda się faktoring w handlu?

1. Podatność na sezonowość

Najgorsze co może spotkać firmę to przestoje w spływających przelewach w miesiącach, kiedy notujesz wyraźnie niższą sprzedaż. Również poza sezonem Twoi kontrahenci zapewne oczekują od Ciebie długich terminów płatności na fakturze. Dzięki faktoringowi już nawet w dniu wystawienia faktury możesz “odmrozić” pieniądze z faktury i nie martwić się o płynność finansową swojej firmy.

2. Duży kontrahent stawia warunki

Faktoring przyda się również firmom, które mają jednego lub kilku dużych kontrahentów stawiających swoje warunki. Gdy firma dużych rozmiarów składa zamówienie u mniejszej, często oczekuje długich terminów płatności, które mogą wynosić 30, 60, a nawet 90 dni.

W tej sytuacji długi czas oczekiwania na płatność mogą “zabić” firmę handlową. Musi ona bowiem ponieść koszty nawet na 3 miesiące przed otrzymaniem zapłaty. Dzięki faktoringowi, od razu możesz dysponować gotówką, realizować kolejne zamówienia i nie martwić się o rozwój Twojej firmy.

3. Brak zdolności kredytowej

Nie wszystkie firmy, szczególnie te operujące na niskich marżach, dysponują wystarczającą zdolnością kredytową, by pozwolić sobie na skorzystanie ze wszystkich produktów bankowych. Nie zawsze wynika to z ich złej sytuacji finansowej, ale np. z krótkiej historii kredytowej. Faktoring rozwiązuje ten problem i pozwala skupić się na budowaniu Twojego biznesu. Dobra informacja jest również taka, że faktoring nie obciąża zdolności kredytowej.

4. Stali klienci

Część firm handlowych ma stałe rynki zbytu. Jeśli masz stałych, płacących klientów, ale często wystawiasz faktury na bardzo długi termin – faktoring pomoże Ci kontrolować sytuację finansową swojej firmy.

Faktoring w handlu: Aldona, właścicielka kwiaciarni

Początkowo nasze dochody opierały się głównie o “klientów z ulicy” i kompozycje okolicznościowe – wiązanki ślubne, wieńce pogrzebowe itd. – mówi nam Aldona, która założyła swoją pracownię florystyczną w 2014 roku.

Przez dwa lata firma rozwinęła się na tyle, że stała się rozpoznawalna w okolicy. W 2016 roku kwiaciarnia pani Aldony rozpoczęła stałą współpracę z kilkoma salami weselnymi. – W tym momencie jest ich siedem. Od kwietnia do października w zasadzie co tydzień musimy przygotowywać wystrój do kilku sal. To są dość spore pomieszczenia, a my musimy ułożyć nie tylko kompozycje na stoły, ale też np. kwiaty na elementy wiszące itd. To naprawdę sporo pracy.

Po podjęciu współpracy z trzecią salą pojawił się problem z płynnością. Wtedy Aldona zdecydowała się na faktoring. – Sale i restauracje wystawiają nam faktury najczęściej na 30 dni. Przez to mieliśmy zamrożone pieniądze, z których nie mogliśmy korzystać. Koszt jednego wystroju to kilkaset, a czasem nawet kilka tysięcy złotych. A to tylko część kosztów – muszę jeszcze zapłacić pracownikom, opłacić ZUS-y, czynsz za lokal.

Aldona przyznaje, że faktoring przydaje się najbardziej na początku sezonu. – Wtedy wystawiamy faktury, ale pierwsze pieniądze zaczynają spływać po 30 dniach. Nie dysponujemy taką ilością zaoszczędzonych środków, żeby bez problemu funkcjonować bez pieniędzy przez tyle czasu.

Wielu przedsiębiorców zastanawia się w jaki sposób powinni sfinansować zakup środka trwałego do swojej firmy. Stają oni wtedy przed dylematem, które rozwiązane wybrać – kredyt czy leasing. Jakie są kluczowe różnice i charakterystyki obu tych rozwiązań? O tym w poniższym artykule.

Jakie kryteria wziąć pod uwagę?

Podejmując decyzję o zakupie środka trwałego, warto zadać sobie pytanie w jaki sposób powinniśmy taki zakup sfinansować. Przy porównaniu – kredyt czy leasing – należy wziąć pod uwagę co najmniej kilka kryteriów istotnych z punktu widzenia prowadzonego biznesu. Do rozważenia są m.in. korzyści podatkowe, liczba dokumentów niezbędnych do oceny zdolności kredytowej, wkład własny czy skutki formalno-prawne, takie jak: własność finansowanego przedmiotu, sposób rozwiązania umowy i ubezpieczenie inwestycji. Wynik ich porównania w przypadku kredytu i leasingu będzie wskazówką, która opcja finansowania będzie najbardziej optymalna dla przedsiębiorstwa.

MŚP wybiera leasing

Leasing to uniwersalna forma finansowania, na podstawie której leasingobiorca w pełni dysponuje przedmiotem nie będąc jego właścicielem. Raty leasingowe, które płaci przedsiębiorca, mogą pochodzić z przychodów wypracowanych dzięki wykorzystaniu danego środka trwałego. W takim wypadku sprzęt zarabia sam na siebie. Leasing daje możliwość wliczenia opłaty wstępnej oraz rat leasingowych jako kosztów uzyskania przychodu. Konstrukcja tej formy finansowania inwestycji, w której leasingodawca jest właścicielem środka trwałego i stanowi on dla niego główne zabezpieczenie umowy, sprawia, że może to być tańszy, a zarazem bardziej dostępny i wymagający mniejszej liczby formalności sposób sfinansowania inwestycji. Powszechnie stosowane są uproszczone procedury oceny wniosków, w których decyzja o przyznaniu finansowania wydawana jest nawet w kilka minut. Korzyścią dla leasingobiorcy są także dodatkowe usługi, do których należą ubezpieczenia, karty paliwowe, serwisowanie czy rejestracja pojazdów.

Jak wskazuje badanie „Leasing Index 2019” zrealizowane przez Santander Leasing, aż 43 proc. firm zatrudniających do 49 pracowników korzystało lub korzysta z leasingu. To wzrost o 8 p. proc. na przestrzeni 3 lat, czyli od poprzedniej edycji Leasing Index. Małe i średnie firmy to jednak grupa niezmiernie zróżnicowana. Dlatego dla poprawnej analizy wyników badania, bardzo ważne było wychwycenie najistotniejszych zmiennych, warunkujących czy przedsiębiorcy wykorzystują tę formę finansowania swoich inwestycji. Jednym z takich czynników jest wielkość firmy. W przypadku firm jednoosobowych z leasingu korzystało lub korzysta 37 proc. przedsiębiorców. Dla firm zatrudniających od 2 do 9 osób ten wskaźnik to 43 proc., a w przedziale 10-49 aż 46 proc. Na uwagę zasługuje też największa skłonność do rozważenia takiej formy finansowania w ostatniej grupie (30 proc. wskazań).

To, na co należy zwrócić szczególną uwagę, to opinie przedsiębiorców nt. leasingu. Przedsiębiorcy, którzy już z niego korzystali, bardzo pozytywnie oceniają współpracę z leasingodawcą – to dla sektora wielki zastrzyk optymizmu. Aż 90 proc. klientów ocenia tę współpracę dobrze przed odbiorem przedmiotu, a 83 proc. w trakcie umowy.

Kredyt – ciekawa alternatywa

Kredyt to rozwiązanie korzystne dla firm, którym zależy na własności finansowanego sprzętu. Z tego powodu przyznanie kredytu inwestycyjnego bank uzależnia bardzo często od przedstawienia dodatkowych zabezpieczeń rzeczowych, np. w postaci hipoteki na nieruchomości, czasami w ogóle pomijając jako zabezpieczenie finansowany przedmiot. Ubiegając się o kredyt inwestycyjny zyskujemy korzyści w postaci własności, ale musimy liczyć się z koniecznością dostarczenia wymaganych dokumentów, opinii oraz zaświadczeń, z których część nie może być często starsza niż jeden miesiąc. Zdolność kredytowa jest najważniejszą kwestią, od której zależna jest wysokość kredytu oraz długość okresu finansowania. Należy liczyć się z tym, że składając wniosek o przyznanie kredytu zdolność kredytowa może nie pozwolić na pokrycie całości inwestycji. Należy pamiętać, że jesteśmy zobowiązani do wpłaty wkładu własnego, który w zależności od oferty może wynieść do 20 proc. wartości inwestycji.

Wybór formy finansowania inwestycji to poważna decyzja, warto zwrócić uwagę nie tylko na cenę, ale także na zapisy umowy. Kalkulacja finansowa umowy jest bardzo ważna, ale w zapisach umowy czy ogólnych warunkach umowy leasingu (OWUL) powinna znajdować się informacja, jakie będą faktyczne koszty. Przed podjęciem decyzji należy dokładnie zapoznać się z ofertami finansowania i zadać sobie kilka pytań: czego dokładnie oczekujemy, jakie są nasze potrzeby i za co jesteśmy w stanie zapłacić.

Sprawdź także, jakie są różnice między kredytem a faktoringiem.

W tegorocznym sezonie wakacyjnym obyło się bez spektakularnej plajty dużego biura podróży czy strajków linii lotniczych – choć tych drugich możemy się jeszcze spodziewać. Rosnące ceny wycieczek z biurami podróży oraz zdjęcia tłumów w polskich kurortach i restauracjach dają obraz świetnie prosperującego latem biznesu. Nic bardziej mylnego. Prześwietliliśmy, jak wygląda sytuacja branży turystycznej w Polsce.

20 mln Polaków wybierało się w tym roku na wakacje. Zwolennicy wyjazdów zagranicznych i wewnętrznych podzielili się praktycznie po połowie – 48 do 52 proc., według badania Mondial Assistance, przeprowadzonego na grupie 2 tys. osób. Połowa badanych zadeklarowała też, że na urlop wybierze się z biurem podróży. Rzeczywiście rynek touroperatorów rośnie z roku na rok. Instytut Badania Rynku Turystycznego Traveldata obliczył, że ich przychody w 2018 wzrosły o 36,7 procent i wyniosły 8,16 mld złotych.

Jeśli chodzi o tegoroczne dane, na koniec czerwca sprzedaż imprez czarterowych w biurach podróży wzrosła o 2,43 proc. w porównaniu do analogicznego okresu 2018 r., a liczba imprez lotniczych w oparciu o loty rejsowe i tanie linie lotnicze wzrosła o około 5,7 procent – podaje Instytut. To wszystko oznacza ogromne zyski nie tylko dla touroperatorów, ale również dla linii lotniczych, hotelarzy czy restauratorów.

Sezonowość branży turystycznej i powiązanych z nią bezpośrednio usług HoReCa (hotele, restauracje, catering) niesie za sobą dużo finansowych niespodzianek, a nawet spektakularnych plajt, które mogą dotknąć nas choćby na zagranicznych wczasach – mówi Michał Pawlik prezes SMEO, obsługującego m.in. firmy z branży turystycznej i HoReCa. Zatem gdzie jest haczyk i jakie jeszcze są wyzwania tej branży?

Głośne i ciche bankructwa. W tym roku osiem

W ciągu ostatniej dekady w Polsce upadały nawet największe i najbardziej prestiżowe biura podróży, takie jak Triada, Alfa Star czy Orbis Travel. Bankrutowały zazwyczaj w lecie, z setkami klientów przebywających zagranicą. Państwo chcąc w przyszłości wspierać turystów przebywających na wakacjach uruchomiło Turystyczny Fundusz Gwarancyjny.

W tym roku zbankrutowało już osiem lokalnych biur podróży, kolejne dwa wygasiły działalność, a ze wspomnianego funduszu marszałkowie województw (odpowiedzialni za dysponowanie środkami) wypłacili poszkodowanym ok. 2 mln zł. Należy jednak zachować odpowiednią skalę – w Polsce istnieje 4644 biur podróży, a blisko 10 proc. z nich powstało w tym roku, najpewniej zachęcona rosnącą koniunkturą.

Choć ten sezon turystyczny przebiega raczej spokojnie, tendencja jest raczej niepokojąca. Zapytaliśmy biura podróży, właścicieli hoteli, hosteli i pensjonatów oraz restauratorów, jakie są ich największe bolączki i jak wygląda wzajemna współpraca – mówi Michał Pawlik.

Bezsprzecznym wyzwaniem dla biur podróży jest dobre wyczucie (lub kreowanie) trendów wakacyjnych. – Obecnie planujemy dla klientów wyjazdy na pierwszą połowę 2021 roku – mówi Majka Szura, kierująca butikowym biurem podróży Polka Travel.

Jak przebiega współpraca touroperator-hotel? – Organizując wycieczki zawsze rezerwujemy w hotelach 2-3 pokoje więcej, bowiem w przypadku zmiany struktury pokoi (np. zamiast dwuosobowego – dwa jednoosobowe) mamy to. Lista uczestników znana jest na ok. 35 dni przed wycieczką, zatem rezygnacja z dodatkowych pokoi nigdy nie jest problemem – dodaje Szura.

Rezerwacje przez internet zmieniły hotele

To, co wywarło w ostatnich latach największy wpływ na branżę hotelarską, to internetowe serwisy rezerwacyjne jak Booking.com (niekwestionowany lider w Polsce), TripAdvisor, Expedia, Trivago czy Kayak, ale też – w mniejszym stopniu – Airbnb.

Z perspektywy klientów zmiany spowodowane przez te serwisy są zdecydowanie na plus. Od strony usługodawcy – i na plus, i na minus – uważa Marek, menedżer czterogwiazdkowego krakowskiego hotelu.

Nie chodzi tylko o marżę dla pośrednika, która zwyczajowo wynosi pomiędzy 10 a 20 proc. kwoty rezerwacji – w zależności od wielkości miejscowości i jej popularności. – Sami też możemy ją podnieść. Oczywiście im wyższa prowizja, tym lepsze pozycjonowanie w serwisie. Istnieje również możliwość ustawienia prowizji innej dla różnych krajów. Jeżeli zbliża się długi weekend w Niemczech, ustalamy o 5 proc. wyższą prowizję dla obywateli tego kraju – przyznaje właścicielka hostelu w centrum Warszawy. Ceny rosną też w przypadku ewentualnych imprez (Sylwestra, ważnego meczu piłkarskiego czy festiwalu muzycznego), ale prowizja pozostaje niezmienna.

Przy zamówieniu noclegu ze śniadaniem dla dwóch osób w hotelu średniej klasy (trzy gwiazdki) za 250 złotych, do kieszeni serwisu internetowego trafia minimum 40 zł. Co oprócz prowizji tracą hotelarze? – Niektóre serwisy rezerwacyjne oferują transport taksówką z lotniska, przewodników oprowadzających po mieście czy jednodniowe wycieczki do Kopalni Soli w Wieliczce. To również ogranicza sprzedaż tych usług u nas w obiekcie – tłumaczy pan Marek.

Inaczej to widzi pan Tomasz, właściciel niewielkiego pensjonatu w Cieszynie. – Cyfryzacja każdego procesu jest zawsze na plus. Dla mnie plusem jest np. brak rozliczania gotówkowego. A dla gości, którzy dokonują rezerwacji telefonicznej, mamy znacznie lepsze oferty niż te internetowe – przyznaje.

To, co doskwiera przedsiębiorcom z branży hotelarskiej, to również długie terminy płatności. Widzimy to po wzmożonym ruchu na naszej platformie faktoringowej Smeo.pl, przez którą opłacamy przedsiębiorcom takie faktury – mówi Michał Pawlik. – Jeśli rezerwacja trwa od 12 czerwca do 1 lipca, to pieniądze z niektórych systemów rezerwacyjnych dostaniemy dopiero 15 sierpnia – potwierdza pan Tomasz. Co więcej, standardem jest oczekiwanie na płatność od dwóch do trzech miesięcy w przypadku klientów korporacyjnych – np. za zorganizowanie wyjazdu firmowego.

Kuchenne rewolucje

Usługi gastronomiczne to rynek wart 28,6 mld zł (Raport 2018: Rynek gastronomiczny w Polsce) i jednocześnie ten sektor, w którym presji czasu nie wytrzymuje bardzo dużo firm. Według raportu GUS-u w II kwartale 2019 r. zaobserwowano mniejszą o 5,8 proc. liczbę rejestracji działalności w zakwaterowaniu i gastronomii niż rok wcześniej. Jednocześnie odnotowano dwukrotny wzrost liczby upadłości.

Poza wyzwaniami związanymi z przygotowywaniem dań i czystością – dwa lata temu Inspekcja Handlowa wykryła nieprawidłowości w ok. 80 proc. kontrolowanych lokali w polskich kurortach – wyzwaniem dla restauratorów jest zarządzanie finansami.

Zamawiając napoje, pożywienie czy środki czystości, lokale korzystają z różnych dostawców, którzy wystawiają im faktury – jedni prawie codziennie, inni raz na miesiąc. – Niestety w wielu przypadkach wymagana jest płatność od razu, gotówką, co jest bardzo niewygodne. Jednak rozumiem względy, które za tym przemawiają: wszyscy dostawcy informują nas, że niepłacenie przez kontrahentów na czas to ogromny problem. Osobiście chętniej wybieramy podmioty, z którymi możliwe jest inne rozliczenie – mówi Paweł, założyciel modnej warszawskiej restauracji.

Co dostawca to historia, najwygodniej jest więc otrzymywać fakturę przy każdorazowej dostawie i w tym momencie ją opłacać – uważa Jakub, współprowadzący rodzinną restaurację w woj. kujawsko-pomorskim. Jednak w “wysokim sezonie” łatwo się pogubić.

Produkty finansowe, jak kredyty czy leasing, są konieczne dla restauratorów najczęściej tylko w pierwszej fazie działalności. Inwestycje w niezbędne remonty, zaopatrzenie kuchni i reklamę idą w setki tysięcy złotych. – Później, w trakcie prowadzenia działalności, rola tych narzędzi finansowych jest raczej znikoma, choć sprawa może wyglądać inaczej w przypadku sieci oraz molochów – mówi pan Jakub.

Wakacje to ten czas w roku, na który czekają niemal wszyscy. Dla wielu z nas jest to pora wymarzonego urlopu. Brzmi pięknie, jednakże perspektywa wygląda inaczej, kiedy prowadzisz firmę. Sezon wakacyjny to czas urlopowy, który jednak nie dla wszystkich jest powodem do zadowolenia. W czasie gdy pracownicy cieszą się z chwili odpoczynku, przedsiębiorcy dwoją się i troją, aby związać koniec z końcem. Jednak czy zawsze musi tak być?

Wakacje = martwy sezon?

Nastał czas wypoczynku. Uczniowie od dawna odliczali dni do chwili, w której usłyszą ostatni dzwonek. Studenci zdają ostatnie egzaminy, i podobnie jak uczniowie, udają się na zasłużony odpoczynek. Również dorośli decydują się na spędzenie tego okresu z dala od pracy. Ale czy wszyscy? Wakacje przedsiębiorców często są dalekie od ideału. To nie czas odpoczynku, wręcz przeciwnie – jest to czas w którym trzeba pracować ze zdwojoną siłą, aby przetrwać martwy sezon.

Jeśli prowadzimy własną działalność gospodarczą możemy zauważyć różne tendencje na przestrzeni roku. Bywają miesiące, w których przez napływ pracy jesteśmy zmuszeni zatrudnić dodatkowe osoby. Zdarzają się też takie sytuacje, w których nasz zespół nie ma czym się zająć, a my jako właściciele jesteśmy zobowiązany mimo wszystko, zapłacić wynagrodzenie. Stali kontrahenci nie dają nowych zleceń, a pozyskanie nowych graniczy z cudem. O ile nie jesteśmy przedstawicielem branży typowo sezonowej, np. turystycznej, to z punktu widzenia typowego właściciela firmy, wakacje niejednokrotnie przynoszą straty zamiast zysków. Co zrobić, aby tak nie było?

Planowanie to podstawa

Będąc na początku swojej kariery jako przedsiębiorca, nie każdy właściciel firmy może zdawać sobie sprawę z występowania tak zwanego “martwego sezonu”. A tak się składa, że dla wielu branż przypada on właśnie w wakacje. To czas, w którym zarówno klienci, jak i kontrahenci wolą przeznaczyć na odpoczynek, a nie interesy.

Jeśli jesteśmy doświadczonymi przedsiębiorcami, zapewne potrafimy już przewidzieć, w jakim okresie możemy spodziewać się nawału pracy, a kiedy czeka nas zastój. Warto więc każdy rok rozłożyć na miesiące i starannie je zaplanować. Bez takiego podejścia nasza firma nie tylko będzie miała mniejsze szanse na rozwój, ale także może zacząć przynosić straty finansowe..

Wiedząc, że czas wakacyjny w naszej firmie to okres zastoju, warto go zaplanować w taki sposób, aby straty były jak najmniejsze. Już na etapie budowania zespołu warto zwrócić uwagę na występowanie sezonów wzmożonej pracy oraz recesji. Może się okazać, że część pracowników będzie zainteresowana zwiększeniem czasu pracy zimą, wiosną i jesienią, a przeznaczeniem lata na odpoczynek. W ten sposób będzie można odpowiednio spożytkować czas działania pracowników wtedy, kiedy firma najbardziej tego potrzebuje. Takie rozwiązanie przynosi podwójną korzyść – dla pracodawcy i dla pracownika.

Czas na porządki! Nie wiosenne a letnie

Nastały wakacje i część pracowników skorzystała z urlopów. A co z nami i garstką pozostałych? Praca w wakacje też może być produktywna! Możliwe że podczas sezonu wzmożonej pracy do dokumentacji naszej firmy wkradł się chaos. Warto zatem uzupełnić bądź poprawić część dokumentów. Kiedy wszyscy zajęci byli swoimi obowiązkami, a terminy oddania zleceń nieubłaganie goniły, nikt nie myślał o formalnościach. Wszyscy wybierali prace nad projektem, który przynoszącym zysk firmie. Niewdzięczna papierkowa praca została odepchnięta na dalszy plan – na plan, który właśnie nadszedł. Wakacje mogą okazać się idealnym czasem na uporządkowanie wielu spraw w przedsiębiorstwie.

W okresie urlopowym warto również zachęcić pracowników do poszerzenia wiedzy. Nowe ustawy, zmiany w prawie… to tylko część rzeczy jakie pracownicy mogą nadrobić podczas wakacyjnego sezon, który już nie wypada nazywać “martwym”.

Ciężkie czasy

Martwimy się wakacyjnym zastojem? Brakuje nam środków na koncie? Klienci zalegają ze spłatami? Pamiętajmy, że kontrahenci, z którymi współpracujesz są w podobnej sytuacji jak my. Wystawiłeś fakturę, natomiast zapłata jej może nastąpić za tydzień, dwa, a może i za miesiąc. Nasz biznesowy partner prawdopodobnie też zmaga się z podobnymi trudnościami. Rozumiesz to, ale jednak nie możesz powiedzieć pracownikom, że wypłaty będą opóźnione ze względu na mniejszą liczbę zleceń i chwilowy brak płynności finansowej. Jako pracodawca musisz wypłacić wynagrodzenia na czas! W przeciwnym razie nasi najlepsi specjaliści wybiorą ofertę pracy u konkurencji. Nasza firma nie dość, że zostanie pozbawiona płynności finansowej, to także wyspecjalizowanych pracowników, dzięki którym odniosła sukces. Co więc zrobić w takiej sytuacji?

Banki kuszą atrakcyjnymi kredytami? Złożymy wniosek o kredyt, otrzymamy pozytywną decyzję i zapłacimy pracownikom wynagrodzenie. Brzmi idealnie, z tym że raty kredytu będziemy musieli spłacać przez kolejne lata. Dodatkowe obciążenie dla firmy może skutkować brakiem środków na rozwój. Interes stanie w miejscu. Czy możemy sobie na to pozwolić?

Jest jeszcze inne rozwiązanie. Z pomocą przychodzi usługa faktoringu. O jej przewadze nad kredytem pisaliśmy już na naszym blogu w artykule “Kredyt obrotowy a faktoring”. Czym jest faktoring? Najprościej mówiąc to sprzedanie faktury firmie faktoringowej. Jeśli wystawiłeś kontrahentowi fakturę z odroczonym terminem płatności, wynoszącym np. 30 dni, jej skan bądź zdjęcie wysyłasz firmie faktoringowej, z którą zdecydowałeś się nawiązać współpracę. Faktor niezwłocznie wypłaca nam ustaloną procentową wartość faktury. Dzięki faktoringowi płynność finansowa zostaje zapewniona nawet podczas „martwego sezonu” wakacyjnego.