Dziękujemy za wypełnienie formularza!

Nasz doradca wkrótce się z Tobą skontaktuje.
Skorzystaj z faktoringu SMEO,
a pieniądze na konto otrzymasz w 5 minut!

Dziękujemy za wypełnienie formularza!

Wkrótce się z Tobą skontaktujemy.

Dziękujemy za umówienie spotkania!

Na wskazany adres e-mail wysłaliśmy zaproszenie
na spotkanie on-line. Do zobaczenia!
Skorzystaj z faktoringu SMEO,
a pieniądze na konto otrzymasz w 5 minut!

Dziękujemy za subskrypcję naszego newslettera!

Będziesz otrzymywać informacje o SMEO. Skorzystaj z faktoringu SMEO, a pieniądze na konto otrzymasz w 5 minut!

Luty przynosi w tym roku prawdziwą rewolucję dla mikroprzedsiębiorców. Dzięki nowelizacji ustawy ubezpieczeniowej, od 1 lutego zaczął obowiązywać mały ZUS Plus. Zastąpił on, stosowany od 2019 roku, tzw. mały ZUS. Zobacz, kto skorzysta z nowej ulgi, do kiedy możesz się zgłosić jako jej beneficjent, oraz na czym ona polega.

Mały ZUS Plus obowiązuje od 1 lutego. Jak informuje Ministerstwo Rozwoju na swojej stronie internetowej, z nowego rozwiązania skorzystać będzie mogło około 320 tys. najmniejszych przedsiębiorców. Dzięki małemu ZUS-owi Plus, comiesięczne składki będą o wiele niższe niż dotychczas. W kieszeni przedsiębiorców zostanie sporo oszczędności, a wysokość obecnej składki, będzie liczona proporcjonalnie do dochodu.

Mały ZUS Plus – co się zmieni?

Mały ZUS Plus to ukłon w stronę najmniejszych przedsiębiorców, a konkretnie postulatów Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorstw, które wskazywały, iż wysokość składek ZUS nie jest adekwatna do możliwości finansowych najmniejszych przedsiębiorców. Mówiąc najprościej – koniec z wysokimi składkami i comiesięcznymi przelewami do ZUS, które spędzały sen z powiek wielu mikroprzedsiębiorcom. Będzie taniej i łatwiej, bo zaoszczędzone pieniądze przedsiębiorcy będą mogli przeznaczyć chociażby na rozwój własnego biznesu. Podstawa wymiaru składek w przypadku nowego rozwiązania uzależniona jest od dochodu osiągniętego w poprzednim roku kalendarzowym.

Mały ZUS Plus – dla kogo?

Przedsiębiorcy, którzy mają dość płacenia wysokich składek ZUS, od razu zadają pytanie, dla kogo przeznaczony jest mały ZUS Plus. Jednym z kryteriów jest próg kwotowy, a konkretnie przychód z tytułu działalności gospodarczej za poprzedni rok kalendarzowy. Kwota ta nie może być wyższa niż 120 tys. złotych. Na wstępie pamiętaj, że przychód nie jest jednoznacznym pojęciem z dochodem. Mówiąc najprościej, przychód to uzyskana kwota pieniędzy, jeszcze przed odliczeniem kosztów jego uzyskania, a także podatku dochodowego. Niestety nie odzwierciedla ona często realnej sytuacji finansowej przedsiębiorców. Jeśli rozliczasz się za pomocą książki przychodów i rozchodów, zsumowanie przychodów z każdego miesiąca pozwoli pokazać, czy przekroczyłeś 120 tys. złotych za ubiegły rok.

Szalenie istotne jest także kryterium czasowe. Mały ZUS Plus obejmie bowiem przedsiębiorców, którzy w 2019 roku prowadzili działalność gospodarczą dłużej niż 60 dni ( a co za tym idzie, więcej niż 60 dni podlegali ubezpieczeniom z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej).

Mały ZUS Plus – kto nie skorzysta?

Próg kwotowy i kryterium czasowe to nie jedyne obostrzenia dla potencjalnych przedsiębiorców, którzy chcą skorzystać z możliwości płacenia niższych składek.

Mały ZUS Plus nie obejmie także przedsiębiorców, którzy:

  • rozliczali się w formie karty podatkowej i byli zwolnieni ze sprzedaży od podatku VAT (warunki łączne);
  • podlegali ubezpieczeniom społecznym i zdrowotnym z tytułu innej, pozarolniczej działalności (np. jako wspólnik spółki jawnej);
  • spełniają warunki do opłacania preferencyjnych składek ZUS, czyli składek od zadeklarowanej kwoty nie niższej niż 30 proc. minimalnego wynagrodzenia (więcej o tym, dla kogo są preferencyjne składki, przeczytasz tutaj);
  • wykonują dla byłego bądź obecnego pracodawcy to samo, co wykonywali dla niego jako pracownik w bieżącym bądź poprzednim roku kalendarzowym.

Mały ZUS Plus – do kiedy trzeba się zgłosić i jak długo skorzystasz?

Spełniasz wszystkie warunki, aby korzystać z nowego rozwiązania? Świetnie! Pamiętaj tylko, aby do końca lutego zadeklarować chęć stosowania tego rozwiązania w ZUS-ie, wykorzystując odpowiedni formularz ubezpieczeniowy i kod tytułu ubezpieczenia. To bardzo ważne, ponieważ po upływie tego terminu następna “okazja” będzie dopiero na początku przyszłego roku kalendarzowego.

Warto także wiedzieć, że mały ZUS Plus to rozwiązanie ograniczone czasowo dla danego przedsiębiorcy. Podobnie jak w przypadku małego ZUS-u, niższe składki na ubezpieczenia społeczne mogą być opłacane do 36 miesięcy w ciągu 60 miesięcy prowadzenia własnej działalności gospodarczej.

Nurtuje Cię temat nowego rozwiązania dla przedsiębiorców? Na oficjalnej stronie ZUS znajdziesz sporo praktycznych przykładów, przedstawiających zasady obowiązywania małego ZUS-u Plus. Aby być na bieżąco z nowościami, dołącz także do naszej listy subskrybentów i prowadź z głową finanse we własnej firmie!

Opodatkowanie dochodów w formie skali podatkowej, stało się najczęściej i najchętniej stosowanym sposobem na rozliczenie się z fiskusem. Z tą formą opodatkowania wiąże się pojęcie kwoty wolnej od podatku. Oznacza ona wysokość dochodów osiąganych w cyklu rocznym, które nie podlegają opodatkowaniu. Chociaż same progi podatkowe nie zostały zmienione, kwota wolna od podatku 2019 może być niższa ze względu na podniesienie podstawy.

Czym jest i ile wynosi kwota wolna od podatku?

Kwota wolna od podatku stanowi wartość dochodów osiąganych przez każdego podatnika, która nie podlega opodatkowaniu. Jest ona ustalana art. 27 ust. 1 ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych i wykazuje się tendencją wzrostową. Jeszcze kilka lat temu kwota wolna od podatku wynosiła 3091 złotych, natomiast w 2018 roku było to już 6600 złotych. Obecnie kwota wolna od podatku wynosi 8000 złotych. Należy jednak podkreślić, że nie obowiązuje ona wszystkich podatników — jest wiążąca wyłącznie dla tych, którzy rozliczają swoje przychody przy pomocy PIT-36 oraz PIT-37 zgodnie z aktualną stawką podatkową.

Co równie ważne, nawet w sytuacji gdy dana kwota nie została przekroczona w roku podatkowym i ogólne dochody podatnika były niższe, to podatnik i tak jest zobligowany do złożenia zeznania podatkowego. Warto dodać jednak, że dotyczy to osób prowadzących działalność gospodarczą. Osoby fizyczne mogą złożyć tzw. PIT zerowy. Jeśli jesteś przedsiębiorcą, sprawdź jakie jeszcze obowiązki podatkowe na Ciebie czekają.

Czym jest kwota zmniejszająca podatek i w jaki sposób można ją zastosować?

Kwota zmniejszająca podatek pozwala na zapłacenie mniejszego podatku. Jej wysokości uzależniona jest od poziomu dochodów. Zrozumienie pojęcia dochodu, oraz różnicy pomiędzy nim a przychodem, jest niezbędne do określenia stawki podatkowej, i obliczenia kwoty wolnej od podatku. Dochód to różnica pomiędzy przychodem osiąganym przez podatnika, a kosztem jego uzyskania.

Gdy podatnik zna już kwotę swojego dochodu, jest uprawniony do pomniejszenia jej o odpowiednie ulgi ustawowe np. składki na ZUS, składki rehabilitacyjne, opłaty internetowe czy też darowizny. Do tego rodzaju ulg można zaliczyć również:

  • ulgę prorodzinną na dzieci;
  • odliczenie na składki na ubezpieczenie zdrowotne;
  • ulgę abolicyjną — dotyczy ona podatników, którzy w danym roku pracowali i uzyskiwali dochody za granicą.

Po odjęciu tych kwot oraz zaokrągleniu do pełnych złotówek, otrzymujemy podstawę opodatkowania, to z niej wyliczany jest podatek należny fiskusowi.

W jaki sposób można obliczyć kwotę wolną od podatku oraz kwotę zmniejszającą podatek?

Istnieje prosty sposób, w jaki można obliczyć samodzielnie kwotę wolną od podatku, a także kwotę zmniejszającą podatek. Dzięki temu nie ma konieczności korzystania z usług profesjonalnego biura rachunkowego. Obowiązują tutaj dwie stawki kwoty zmniejszającej podatek wyliczane następująco:

  • 1440 złotych — stosowana w sytuacji, gdy dochód w cyklu rocznym nie przekracza 8000 złotych, lub gdy dochód znajduje się w przedziale 8000 złotych a 13000 złotych. Wówczas znajduje zastosowanie wzór 883,98 PLN * (podstawa naliczenia podatku – 8000 PLN) / 5000 PLN);
  • 556,02 złotych — stosowana w momencie, gdy dochód roczny znajduje się w przedziale pomiędzy 13000 złotych a 85.528,00 złotych. Kwota ta jest z kolei wyliczana na podstawie wzoru – 556,02 PLN * (podstawa naliczenia podatku – 85 528 PLN) / 41 472 PLN, dla podstawy obliczenia podatku pomiędzy 85.528,00 złotych a 127.000,00 złotych.

Warto dodać, że osoby, których roczny dochód nie przekracza 127.000,00 PLN nie mogą zastosować mechanizmów naliczania kwoty wolnej od podatku. Dlatego nie mogą one zmniejszyć kwoty należnej fiskusowi. Wciąż mogą jednak rozliczać się z małżonkiem, o ile prowadzą działalność gospodarczą i są opodatkowani zgodnie z zasadami ogólnymi, czyli 17%.

Kwota wolna od podatku, a faktoring

Wyjaśnialiśmy już czym jest faktoring, warto dodać jeszcze, jaki ma związek z kwotą wolną od podatku i samego opodatkowania. Trzeba mieć na uwadze, że umowa faktoringu jest tak naprawdę umową sprzedaży wierzytelności. To znaczy, że gotówka, którą przedsiębiorca otrzyma od nabywcy wierzytelności (faktora takiego jak SMEO), nie będzie podlegała opodatkowaniu podatkiem dochodowym. Dzieje się tak dlatego, że przychód wystąpił w momencie sprzedaży towaru lub usługi kontrahentowi. Co innego jednak z kosztami operacyjnymi, czyli marżą firmy faktoringowej — ona będzie stanowiła koszt, zmniejszający podatek.

Prosty przykład — przedsiębiorca sprzedaje faktorowi wierzytelność w wysokości 10 000 zł. Kwota, którą otrzyma od faktora nie będzie podlegała opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług. Stanie się tak, ponieważ kwota ta nie będzie stanowiła przychodu więc nie zmniejszy ona podatku dochodowego. Zmniejszą go jednak dodatkowe opłaty, takie jak marża faktora czy opłaty administracyjne, np. za posiadanie konta u faktora. W SMEO jedynym kosztem faktoringu jest prowizja.

Tutaj kupują, konsumują media, a nawet głosują. Choć mowa o atrakcyjnej grupie 1-2 mln konsumentów, mało kto decyduje się na komunikację – choćby marketingową – skierowaną bezpośrednio do Ukraińców. Są jednak wyjątki.

Ilu Ukraińców przebywa w Polsce? Choć mówi się zazwyczaj o ponad milionie osób (firma gromadząca dane z telefonów komórkowych oszacowała tę liczbę na 1,27 mln), dane na ten temat są niepewne. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji na początku 2018 r. stwierdziło, że w Polsce jest 149 193 legalnie pracujących Ukraińców. Kilka miesięcy później NBP poinformował, że “napływ pracowników z Ukrainy ustabilizował się (…) na poziomie ok. 800 tys.”. Polskie placówki konsularne wydały w okresie 2014–2016 łącznie ponad 3 mln wiz, w tym imponującą liczbę wiz pracowniczych – aż 1,3 mln.

Trudno powiedzieć, ile obywateli Ukrainy było uprawnionych do głosowania i ilu faktycznie głosowało w ostatnich wyborach parlamentarnych. – Polska wydała już Ukraińcom ponad milion dokumentów, które dają im prawo do ubiegania się o polskie obywatelstwo po upływie roku – mówił Oleg Mandiuk, konsul generalny Ukrainy w Krakowie, podczas debaty zorganizowanej na Uniwersytecie Ekonomicznym. W kolejnych wyborach – prezydenckich -uprawnionych do głosowania może być nawet kilkusettysięczna grupa obywateli pochodzenia ukraińskiego.

Taki odsetek powinien być “łakomym kąskiem” dla polskich polityków. O dziwo, nikt nie starał się zawalczyć o ten elektorat – mówi Evgeny Chamtonau, założyciel aplikacji PayUkraine stworzonej dla tej mniejszości. I to pomimo sceptycznie brzmiących dla polskiej gospodarki doniesień, że po otwarciu granic innych członków UE dla pracowników z Ukrainy – m.in. Niemców już w styczniu 2020 – z Polski może odpłynąć od 250 tys. do 500 tys. pracowników.

Tymczasem komunikacja do mniejszości narodowych w okresie wyborczych zmagań jest dość powszechna zagranicą. Znane są odezwy czy orędzia polityków amerykańskich do mniejszości: narodowych (w tym do Polaków), religijnych czy seksualnych zamieszkujących ich kraj. Według badania Pew Research Center z 2016 roku, dla 63 proc. Amerykanów bardzo ważnym elementem przy wyborze prezydenta, jest jego podejście do różnorodnych mniejszości.

Niechęć do komunikowania się bezpośrednio do imigrantów ze wschodu może wiązać się z niechęcią części społeczeństwa. Na potrzeby raportu “Mniejszość ukraińska i migranci z Ukrainy w Polsce. Analiza dyskursu” (2019) przebadano ponad 1,5 mln wypowiedzi internautów z polskich mediów społecznościowych (od maja 2018 do kwietnia 2019 r.). Aż 40 proc. z nich miało wydźwięk negatywny wobec tej społeczności, 17 proc. wydźwięk pozytywny, reszta była neutralna. Być może więc część polityków chłodno kalkuluje, czy za pozyskanie przychylności obywateli ukraińskiego pochodzenia nie zapłaci zmniejszonym poparciem wyborców o bardziej nacjonalistycznym rysie.

1-2 mln klientów. Co na to banki i telekomy?

Choć na ten moment osób z wyborczym prawem głosu ukraińskiego pochodzenia jest wciąż stosunkowo mało, tych kupujących w polskich sklepach, zakładających konta bankowe czy wybierających lokalnego operatora komórkowego jest już minimum milion osób. Zazwyczaj stosunkowo młodych, pracujących, często posiadających lub planujących potomstwo.

Biorąc to pod uwagę, bardzo mało firm wprowadza do swoich usług oferty kierowane do tej grupy, prowadzi kampanie reklamowe czy umożliwia chociażby wybranie ukraińsko- bądź rosyjskojęzycznej wersji strony internetowej lub rozmowy z konsultantem w ich języku.
Pewną aktywnością – ale i tak w ograniczonym zakresie – wykazują się tu telekomy i banki. Te pierwsze zdecydowały się na umieszczanie obcojęzycznych reklam na stacjach kolejowych, międzynarodowych dworcach autobusowych czy lotniskach.

Według danych Selectivv, klienci polskich operatorów komórkowych z ustawionym językiem rosyjskim najczęściej wybierają sieci Play (40%) i T-Mobile (37%), a następnie Orange (13%) oraz Plus/Cyfrowy Polsat (10%). Wśród osób z ustawionym językiem ukraińskim większą przewagę procentową nad pozostałymi operatorami odnotowała sieć Play (43%). To na pewno również efekt kampanii reklamowych kierowanych do tej grupy.

Firma Orange nawiązała też współpracę z PayUkraine. To fintechowy startup kierowany bezpośrednio do ukraińskiej mniejszości zamieszkującej Polskę. Pozwala im wysyłać przelewy do swojego macierzystego kraju – co wcześniej nie było tanie ze względu na często zmieniający się kurs walut czy wysokie opłaty.

PayUkraine, we współpracy z największym ukraińskim bankiem PrivatBank, przeanalizowało, jak Ukraińcy wysyłają pieniądze. – Co trzecia próba przekazania pieniędzy na Wschód odbywa się w dość archaiczny sposób: poprzez przekazanie pieniędzy znajomym, kierowcom TIR-ów, autobusów czy pasażerom pociągów. Emigranci to zwykle osoby wrażliwe cenowo. Polskie firmy powinny dostosowywać do nich nie tylko komunikację, ale również tworzyć przejrzystą i dopasowaną do ich rosnących możliwości konsumpcyjnych ofertę – mówi Evgeny Chamtonau, prezes PayUkraine. Sam też jest imigrantem – z Białorusi – więc wie, jak istotne jest zrozumienie sytuacji i potrzeb osób zamieszkujących w nowym kraju. Doświadczył, że taka postawa popłaca, gdy po wprowadzeniu przez PayUkraine niezmiennej prowizji, liczba użytkowników jego platformy wzrosła o 30 proc. miesięcznie.

Aliaksander Horlach i Evgeny Chamtonau – imigranci z Białorusi i założyciele PayUkraine, aplikacji do tanich przelewów zagranicznych dla Ukraińców.

Bankowość to właśnie ten obszar, który wydaje się najaktywniejszy w pozyskiwaniu klienta ze wschodu. Santander chwali się prowadzeniem 120 tys. rachunków bankowych dla Ukraińców. W tym języku posiada nie tylko stronę internetową, ale nawet infolinię – podobnie jak Bank Pekao SA. Również IKO, znana aplikacja banku PKO BP dostępna jest w jęz. ukraińskim, a hostessy Banku Pekao SA zachęcały do założenia “Konta Przekorzystnego” na dworcach we Lwowie i Kijowie.

Media dla Ukraińców

Pomijając kilka tytułów istniejących w Polsce od lat – jak “Nasze słowo” wydawane przez Związek Ukraińców w Polsce czy program “Telenowyny” w TVP – bardzo niewiele tytułów zdecydowało się na stworzenie wersji ukraińskiej. Wyjątek stanowi m.in. blog technologiczny Spidersweb, który rok temu uruchomił swoją ukraińską odnogę. Część artykułów jest tłumaczonych, a część tworzy specjalnie zatrudniona w tym celu redaktorka pochodząca z Ukrainy.

Ciekawym przykładem jest serwis uainkrakow.pl, który powstał z inicjatywy właścicieli LoveKrakow.pl o ugruntowanej już pozycji na rynku lokalnym. Według danych SimilarWeb ten pierwszy notuje 11 raz mniej wizyt, niż polska wersja (55 tys. do 616 tys.), ale twórcy podkreślają, że dzięki serwisowi zyskali nowe możliwości reklamowe – m.in. szkół policealnych, banków, urzędu miejskiego.