Dziękujemy za wypełnienie formularza!

Nasz doradca wkrótce się z Tobą skontaktuje.
Skorzystaj z faktoringu SMEO,
a pieniądze na konto otrzymasz w 5 minut!

Dziękujemy za wypełnienie formularza!

Wkrótce się z Tobą skontaktujemy.

Dziękujemy za umówienie spotkania!

Na wskazany adres e-mail wysłaliśmy zaproszenie
na spotkanie on-line. Do zobaczenia!
Skorzystaj z faktoringu SMEO,
a pieniądze na konto otrzymasz w 5 minut!

Dziękujemy za subskrypcję naszego newslettera!

Będziesz otrzymywać informacje o SMEO. Skorzystaj z faktoringu SMEO, a pieniądze na konto otrzymasz w 5 minut!

Branża transportowa ma ogromne znaczenie dla gospodarki narodowej każdego kraju, zwłaszcza leżącej w sercu Europy Polski. To od niej zależy bowiem dystrybucja towarów na rynku lokalnym i regionalnym. Przy okazji firmy transportowe na co dzień zmagają się z bardzo dużą konkurencją. Na tym korzystają oczywiście klienci, którzy coraz częściej dyktują ceny i wydłużają terminy płatności. Dlatego, żeby uchronić się przed zatorami płatniczymi, warto skorzystać z usługi faktoringu.

Branża transportowa w Polsce ma duże znaczenie dla gospodarki

Jak pokazują dane GUS – tylko w 2016 roku polska branża transportowa przewiozła łącznie 1840 mln ton ładunku. To o 1,8% więcej niż w roku 2015. Duży w tym udział przede wszystkim transportu samochodowego. W roku 2016 przewiózł on 1546,6 mln ton różnych towarów. Z kolei w 2017 r. obserwowano wysokie tempo wzrostu przewozów ładunków wszystkimi rodzajami transportu w porównaniu rokiem poprzednim. Przewieziono wówczas 2 053,2 mln ton.

Każdego roku branża transportowa odpowiedzialna jest za produkcję około 6,6% polskiego PKB. Tym samym ma bardzo duże znaczenie dla gospodarki narodowej. Najważniejszy przy tym jest transport drogowy, za pośrednictwem którego najczęściej przewozi się ładunki. Pod tym względem transport morski, kolejowy czy lotniczy pozostają w tyle. Samochody od roku 2000 cały czas przewożą coraz więcej ładunków. Widać to doskonale na podstawie wzrostu liczby samochodów ciężarowych w Polsce. W roku 2013 zarejestrowano ponad 21 tysięcy nowych pojazdów liczących minimum 3,5 tony. W roku 2016 było to już ponad 28,5 tysięcy nowych samochodów ciężarowych.

W Polsce sporym problemem jest wielkość firm transportowych. Dominują bowiem mali przewoźnicy zatrudniający 2 pracowników. Dla porównania przeciętna firma transportowa w Luksemburgu zatrudnia 17 osób, a w Holandii 11. Polskie firmy dysponują na ogół od 2 do 4 samochodami ciężarowymi.

Charakterystyka rynku transportowego w Polsce i jego problemy

Polski rynek transportowy w dużej mierze należy do klientów. Przewoźnicy muszą między sobą konkurować cenami, aby zdobyć klientów. Marża netto na ogół nie jest wyższa niż 3%. To trudna sytuacja dla firm małych, które stają przed problemem długich terminów płatności faktur. W branży transportowej standardem są faktury z terminem płatności 60 czy 90 dni. Niektórzy klienci terminy te przedłużają jeszcze bardziej. Według danych KRD łączna kwota należności w stosunku do polskiego transportu to więcej niż 160 mln zł. Główni dłużnicy to firmy z branży handlowej, budowlanej i inni przewoźnicy.

Tym samym okazuje się, że sporo firm transportowanych ma problemy z regulowaniem swoich zobowiązań finansowych. W maju 2017 roku zadłużenie polskich przewoźników wyniosło aż 664 mln zł. Przeciętna firma transportowa ma 4 zaległe płatności na kwotę około 30 tysięcy złotych. W tej sytuacji rozwiązaniem może być skorzystanie z usługi faktoringu. W roku 2018 było jeszcze gorzej – wynika z raportu Krajowego Rejestru Długów, długi przekroczyły 925 mln zł.

Dlaczego faktoring jest dobrą opcją dla firm z branży transportowej?

Faktoring to sposób na uniknięcie problemów z tzw. zatorami płatniczymi. To również nowoczesna forma finansowania przedsiębiorstw. Na czym polega faktoring? Przedsiębiorca wystawia w tym przypadku fakturę swojemu kontrahentowi z odroczonym terminem płatności np. 60 dni. Potem sprzedaje ją faktorowi, za co od razu otrzymuje pieniądze. Jest to zazwyczaj 80-90% wartości należności. Reszta trafia do niego wówczas, gdy kontrahent fakturę opłaci, oczywiście po uwzględnieniu prowizji faktora. Tym samym przedsiębiorca nie musi czekać kilka miesięcy na pieniądze i jego płynność finansowa nie jest zagrożona. Może regularnie opłacać swoje zobowiązania finansowe.

Do wyboru jest przy tym kilka różnych rodzajów faktoringu. Faktoring pełny (bez regresu) polega na tym, że faktor przejmuje ryzyko niewypłacalności dłużnika. To dobre rozwiązanie dla firm, które mają nowych, niesprawdzonych jeszcze klientów. W przypadku faktoringu niepełnego (z regresem) ryzyko niewypłacalności dłużnika pozostaje na przedsiębiorcy. Czasem wiąże się to z koniecznością zwrócenia pieniędzy faktorowi.

Faktoring eksportowy to opcja dla firm transportowych współpracujących z firmami zagranicznymi. Faktor powinien w tym przypadku posiadać doświadczenie międzynarodowe, aby móc sprawdzić zagranicznego kontrahenta.

Korzyści ze stosowania faktoringu

Faktoring niekiedy traktowany jest jako krótkoterminowe źródło finansowania. Cechuje się bowiem szybkością pozyskiwania środków. Jest skierowany również do tych firm, które nie mają odpowiedniego zabezpieczenia pozwalającego na uzyskanie kredytu w banku. Środki uzyskane dzięki faktoringowi można wykorzystać na dowolny cel – bez konieczności tłumaczenia się faktorowi.

Co ciekawe, wciąż wielu przedsiębiorców ma niewielką wiedzę na temat faktoringu. Obalaliśmy już popularne mity w jednym z naszych poprzednich artykułów. Przede wszystkim panuje powszechne przekonanie, że faktoring jest drogą usługą. Tymczasem koszty spłaty kredytu bankowego są zazwyczaj znacznie wyższe. Faktoring w praktyce staje się coraz tańszy, jest też dostępny dla małych i młodych firm – można z niego skorzystać już od pierwszej wystawionej faktury. Dodatkowo warto pamiętać o plusach wynikających ze współpracy z faktorem.

Jedną z korzyści jest brak konieczności zadłużania się – faktoring to nie kredyt. Usługa ta umożliwia odzyskanie należnych środków zaraz po wykonaniu frachtu – bez czekania na uregulowanie płatności przez kontrahenta. To z kolei pozwoli na zakup paliwa czy zdobycie dodatkowych rabatów za szybszą płatność w cenach hurtowych.

Faktoring staje się rozwiązaniem idealnym dla wielu firm transportowych, które borykają się na co dzień z problemem zatorów płatniczych. Dzięki faktoringowi można utrzymać lub poprawić swoją płynność finansową. Przedsiębiorca otrzymuje należne mu pieniądze szybko i prosto na swoje konto, wykorzystać je może na dowolny cel.

Wiele firm transportowych nie ma środków na rozwój floty właśnie przez problem długich terminów płatności wystawianych faktur. Faktoring daje szansę na utrzymanie współpracy z dużymi kontrahentami czy zdobycie nowych zleceń, dzięki możliwości oferowania partnerom biznesowym odroczonego terminu spłaty.

Dla przedsiębiorstw, które korzystają z usług firm transportowych jest to szczególnie istotne. To głównie sklepy i dystrybutorzy międzynarodowi, którzy sami często czekają na przelewy od swoich klientów.

Masz problemy z płynnością finansową swojej firmy? A może potrzebujesz środków finansowych, bo planujesz dużą inwestycję lub musisz kupić większą ilość towaru, aby uzupełnić stany magazynowe? W takich sytuacjach możesz skorzystać z kredytu obrotowego lub faktoringu.

Z naszego tekstu dowiesz się:

  • jakie są rodzaje kredytu obrotowego i w jakich sytuacjach po niego sięgać;
  • ile kosztuje kredyt obrotowy;
  • jakie warunki trzeba spełnić, by dostać kredyt obrotowy, a jakie by skorzystać z faktoringu;
  • jakie są podobieństwa i różnice między kredytem obrotowym a faktoringiem.

Kredyt obrotowy – co to jest

Z kredytu obrotowego korzystają przedsiębiorcy poszukujący środków finansowych na bieżącą działalność firmy. Taki kredyt, którego udziela bank, możesz przeznaczyć na dowolne cele związane z prowadzoną przez Ciebie działalnością gospodarczą. Niektóre banki wymagają, aby na poziomie wniosku sprecyzować, o jaki cel dokładnie chodzi.

Kredyt obrotowy uchodzi za kredyt krótko- lub średnioterminowy, bo przyznawany jest zwykle na okres do 12 miesięcy, choć zdarzają się banki, które udzielają takiego kredytu nawet na 3 lata.

Najczęściej kredyt obrotowy wykorzystywany jest na:

  • zakup towarów lub sprzętu;
  • opłacenie bieżących zobowiązań;
  • spłatę zadłużenia;
  • jako sposób pozyskania środków finansowych na nową inwestycję (np. zrealizowanie nowego dużego zlecenia).

W Polsce wyróżniamy dwa podstawowe warianty kredytu obrotowego:

  • w rachunku bieżącym
  • w rachunku kredytowym

Kredyt obrotowy w rachunku bieżącym

W takim przypadku bank przyznaje Ci po prostu limit kredytowy w Twoim bieżącym, firmowym rachunku bankowym. W dowolnym momencie, oczywiście w okresie przyznania przez bank limitu, możesz sięgać po te dodatkowe środki – wówczas masz widoczne ujemne saldo.

Spłata takiego zadłużenia następuje poprzez wpływ nowych środków na konto. Oznacza to, że każde nowe przychody w pierwszej kolejności służą do spłaty ujemnego salda konta.

W przypadku takiego kredytu banki pobierają najczęściej prowizję za udzielenie kredytu oraz naliczają odsetki od ujemnego salda.

Kredyt obrotowy w rachunku kredytowym

To już nieco bardziej rozbudowana forma kredytu obrotowego. Taki kredyt wymaga od Ciebie otwarcia odrębnego rachunku kredytowego w banku. Kredyt obrotowy w rachunku kredytowym może być udzielony jednorazowo lub w transzach.

Raty kredytu możesz spłacać w odstępach miesięcznych lub kwartalnych.

Kredyt obrotowy w rachunku kredytowym może być odnawialny lub nieodnawialny. Kredyt odnawialny oznacza, że po jego spłacie, może być ponownie uruchomiony do wysokości ustalonego przez bank limitu kredytowego.

Ile kosztuje kredyt obrotowy?

Oprocentowanie kredytu obrotowego składa się ze stopy WIBOR oraz marży banku – ustalanej indywidualnie i każdorazowo negocjowanej. Bank określa marżę w oparciu o sytuację finansową przedsiębiorcy. Oczywiście im większe ewentualne ryzyko dostrzega bank, tym droższy będzie kredyt.

Uśredniając, oprocentowanie nominalne kredytu obrotowego plasuje się obecnie na poziomie około 10 proc. rocznie.

Na co zwrócić uwagę w czasie wypełniania wniosku o kredyt obrotowy?

  • Sprawdź wysokość opłat stałych i jednorazowych.
  • Upewnij się, czy bank przewiduje opłaty dodatkowe – np. za wcześniejszą spłatę, przyznanie kredytu, rozpatrzenie wniosku czy prowizję od niewykorzystanej kwoty kredytu.
  • Dowiedz się, czy i jaki jest okres karencji (zwłoki) w spłacie zadłużenia – jest to szczególnie ważne, gdyby Twoja firma nagle wpadła w tymczasowe kłopoty finansowe.

Warunki uzyskania kredytu obrotowego

Warunki uzyskania kredytu bank najczęściej ustala indywidualnie z przedsiębiorcą. W tym celu bank sprawdza sytuację finansową Twojej firmy i ewentualnie jej rokowania na przyszłość.

  • Na co dokładnie zwraca uwagę bank we wniosku o kredyt.
  • Czy Twoja firma nie generuje strat, czy nie zalega z płatnościami w ZUS, urzędzie skarbowym, itp?
  • Jak długo Twoja firma istnieje na rynku?
  • Czy posiadasz zabezpieczenie kredytu, np. w postaci nieruchomości – jest to zwykle obligatoryjne przy dużym kredycie – powyżej 100 tysięcy złotych.

Oczywiście im lepsza sytuacja finansowa Twojej firmy, tym lepsze warunki kredytu możesz otrzymać (niższa marża).

Choć procedura wniosku o kredyt obrotowy nie jest bardzo trudna – obecnie już większość banków umożliwia złożenie wniosku przez internet – to nie jest też zupełnie automatyczna. Czas oczekiwania na decyzję o przyznaniu kredytu może trwać nawet kilka dni.

Kredyt obrotowy a faktoring

Faktoring i kredyt obrotowy to rozwiązania, które nawzajem się uzupełniają. Oba produkty finansowe rozwiązują problemy z tymczasową utratą płynności finansowej, ale są między nimi istotne różnice.

Dzięki faktoringowi przyspieszasz otrzymanie pieniędzy z faktur, które już wystawiłeś swoim kontrahentom, czyli masz szybki dostęp do należnej Ci gotówki “zamrożonej” w fakturach.

Dzięki kredytowi obrotowemu masz dostęp do gotówki “z wyprzedzeniem”. Jeszcze tych pieniędzy nie zarobiłeś, ale dzięki kredytowi masz dużą szansę w krótkim czasie zwiększyć swoje przychody.

Czym jeszcze różnią się od siebie te dwie metody finansowania firmy?

Faktoring jest mniej sformalizowany od kredytu obrotowego, ponieważ wymaga mniejszej liczby dokumentów czy zabezpieczeń niż kredyt. Dlatego, jeżeli zależy Ci na czasie – tj. na szybkim dostępie do gotówki – lepszym rozwiązaniem jest faktoring.

Podstawowy powód do prowadzenia biznesu za granicą jest jasny – oszczędzić na opłatach, które zjadają zyski zwłaszcza małych firm. Tylko czy rzeczywiście na przeprowadzce wychodzi się lepiej? Eksperci SMEO, firmy oferującej usługi faktoringu online, porównali warunki dla przedsiębiorców w krajach, gdzie wielu Polaków prowadzi firmy – w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Norwegii, Rumunii i na Cyprze.


Połowa polskich mikrofirm kilkukrotnie napotkała problemy finansowe w ciągu ostatnich dwóch lat – wynika z badania przeprowadzonego dla SMEO na grupie kilkuset drobnych przedsiębiorców. W niedawnej ankiecie Konfederacji Lewiatan większość właścicieli firm stwierdziła, że warunki do prowadzenia biznesu w 2018 r. jeszcze się pogorszyły. Ostatnio Rzecznik MŚP Adam Abramowicz zaproponował zniesienie sztywnej stawki ZUS i zastąpienie jej dobrowolnym ubezpieczeniem podobnym do niemieckiego. Jednak jak zauważyli eksperci, nasi zachodni sąsiedzi akurat powoli wycofują się z takiego systemu…

– Krytycy warunków panujących w naszym kraju często lubią idealizować sytuację za granicą. Tam podobno państwo nie gnębi, tylko wspiera. Podatki są niższe i prostsze, a przedsiębiorcy dostają mnóstwo zachęt do działania. Weryfikacja tych obiegowych opinii pokazuje że otoczenie instytucjonalne firmy w krajach europejskich jest często podobne do polskiego. Jednak w specyficznych sytuacjach wysokość i rodzaje obciążeń fiskalnych mogą faktycznie bardziej sprzyjać prowadzeniu firmy za granicą – zauważa Michał Pawlik, CEO spółki SMEO.

image_processing20190311-12703-1usrioi.png

Jak wyglądają warunki do działania dla biznesu w pięciu krajach, gdzie popularne stało się zakładanie firm przez Polaków?

Wielka Brytania

Według minister Jadwigi Emilewicz, na Wyspach Brytyjskich działa ponad 60 tys. polskich firm. Tak duża skala zjawiska doprowadziła do powstania całej branży pomagającej Polakom pod kątem prawnym w zakładaniu firm w Wielkiej Brytanii. Większość firm to samodzielnie prowadzona działalność gospodarcza (tzw. sole trader). Nic dziwnego, skoro National Insurance Contributions (NIC, czyli brytyjski odpowiednik składek ZUS) dla takich podmiotów wynosi niecałe 15 zł (3 funty) na tydzień lub 9 proc. dochodów, gdy ich dochody przekroczą 43 tys. zł (8632 funtów) rocznie. Wobec 1320 zł miesięcznej składki na ZUS w Polsce robi wrażenie.

Brak sztywnej stawki NIC dotyczy również spółek Ltd. (Limited Liability Company, odpowiednika naszej spółki z o.o.). Taka firma płaci składkę w wysokości 13,8 proc. przy dochodach wyższych niż 816 zł (162 funtów) tygodniowo, zaś jej właściciel musi być także jej pracownikiem i jako dyrektor płacić 12 proc. od dochodów wyższych niż 780 zł (162 funtów) tygodniowo i 2 proc. od wyższych niż 4500 zł (892 funtów) tygodniowo. Składkom ubezpieczeniowym towarzyszy też podatek Corporate Tax (odpowiednik CIT) w wysokości 17 proc. Założenie spółki Ltd., w przeciwieństwie do samodzielnej działalności, nie wymaga zamieszkiwania na terenie Wielkiej Brytanii.

Warto też pamiętać o obowiązującej w Wielkiej Brytanii kwocie wolnej od podatku dochodowego, która wynosi 62 tys. zł (12,5 tys. funtów) i stanowi niemal 20-krotność jej polskiego odpowiednika.

Niemcy

Gesellschaft mit beschränkter Haftung (w skrócie GmbH) funkcjonuje podobnie jak polska spółka z o.o., ale ma jedną cechę, która działa na korzyść naszych zachodnich sąsiadów. Minimalny kapitał zakładowy przy zakładaniu tego typu firmy wynosi okrągłe 1 euro (w Polsce 5000 zł), choć w pierwszych latach działalności należy go uzupełniać z zysków (aż osiągnie 25 tys. euro). Atrakcyjna dla biznesów działających na niewielką skalę jest także kwota wolna od podatku, która wynosi ok. 100 tys. zł  (24 500 euro) rocznego dochodu.

Inną ciekawą różnicą między polskim ZUS-em a Deutsche Rentenversicherung Bund jest brak obowiązkowego ubezpieczenia emerytalnego dla pracodawców. Mogą oni skorzystać z ubezpieczeń prywatnych, których kwotę wolno im odliczyć od podatku. System ten stał się jednak obiektem krytyki, a niemiecki rząd planuje w 2020 r. wprowadzić w nim zmiany, których finalny kształt nie jest jeszcze znany.

Same obciążenia fiskalne w Niemczech są relatywnie wysokie. Wprawdzie firmy płacą składkę CIT w wysokości 15 proc., jednak jest ona powiększana o 5 proc. tzw. podatku solidarnościowego, przeznaczanego na wspieranie regionów byłego NRD. Dodatkowo funkcjonuje też podatek handlowy zwiększający obciążenia o kolejne kilkanaście procent, zależnie od skali działalności. W połączeniu z wysokimi kosztami pracy sprawia to, że prowadzenie firmy w Niemczech nie jest tak tanie, jak mogłoby się wydawać. Warto jednak pamiętać, że obciążenia dla przedsiębiorców rekompensowane są dużą przejrzystością i sprawnością systemu skarbowego.

Norwegia

Sprawna administracja i przyjazny system podatkowy wymieniane są jako główne zalety prowadzenia działalności gospodarczej w krajach skandynawskich. Legendarne wysokie podatki dotyczą głównie osób fizycznych, firmy traktowane są przez fiskusa nieco łagodniej.

W Norwegii Trygdeavgift czyli odpowiednik składki ZUS wynosi 11,4 proc. i pobierany jest automatycznie, zaś podatek od dochodów firmy wynosi 23 proc. Przedsiębiorcy cenią sobie też regulowanie niemal wszystkich formalności przez internet.

Należy mieć jednak na uwadze relatywnie wysokie opłaty administracyjne. O ile założenie firmy jednoosobowej jest bezpłatne, to start z działalnością w formule spółki z o.o. (aksjeselskap) to koszt rzędu 1 tys. zł (2250 koron norweskich) i konieczność dysponowania kapitałem zakładowym ponad 13 tys. zł (30 000 koron).

Przy kalkulowaniu rentowności prowadzenia biznesu w Norwegii powinno się uwzględnić dość wysokie koszty niezbędnych usług oraz koszty pracy, które należą do najwyższych na świecie – średnia stawka godzinowa w gospodarce przekracza 200 zł (ok. 480 koron).

Rumunia

Z kolei jednymi z najniższych kosztów pracy (średnia stawka godzinowa to 26 lei czyli 27 zł) kusi przedsiębiorców Rumunia. Kraj ten postanowił w ostatnich latach dość radykalnie postawić na ożywienie gospodarki, czego przejawem była przed dwoma laty likwidacja ponad 100 podatków i opłat. Na uwagę zasługują także preferencyjne stawki CIT w wysokości 1 proc. i 3 proc. dla małych firm, których roczny dochód mieści się w limicie 2,2 mln zł (2,3 mln lei). Dla pozostałych firm stawka wynosi 16 proc. Na uruchomienie spółki SRL, czyli firmy odpowiadającej polskiej spółce z o.o., wystarczy dysponować kapitałem rzędu niecałych 200 zł (215 lei).

Rumuński system skarbowy staje się nieco mniej przejrzysty, gdy przychodzi do płacenia składek ubezpieczeniowych. Oprócz CAS, czyli składek na ubezpieczenie emerytalne w wysokości 26 proc. istnieje kilka mniejszych, z których część jest opcjonalna. Przedsiębiorca musi podzielić się z rumuńskim fiskusem ok. 30 proc swoich dochodów. Powinien też liczyć się z czasochłonnym załatwieniem formalności, szczególnie przy dość istotnej barierze językowej.

Cypr

Do tego śródziemnomorskiego kraju przylgnęła etykietka raju podatkowego, jednak jest ona często używana na wyrost. Owszem, Republika Cypryjska leży na wyspie i rosną tam palmy, ale zarejestrowanie tam firmy nie działa jak klasyczna kryjówka dla wielkiej fortuny, jak w przypadku niektórych państw na Karaibach. Ostatnie zmiany przepisów spowodowały też, że formalne przeniesienie firmy na Cypr nie jest aż tak opłacalne, jak jeszcze kilka lat temu.

Wciąż jednak cypryjskie podatki należą do najniższych w Unii Europejskiej, a procedura zakładania działalności do najprostszych. Aby zarejestrować spółkę Ltd. (z o.o.) nie potrzeba kapitału zakładowego, a na formalności wystarczy tydzień. Wysokość podatku CIT to zaledwie 12,5 proc, zaś suma składek ubezpieczeniowych – 11,5 proc.

Państwo stosuje też dużo zachęt do prowadzenia biznesu, które pozwalają obniżyć go jeszcze bardziej. Dotyczy to szczególnie przedsiębiorstw z sektora finansowego – cypryjski fiskus nie pobiera np. podatku, którego podstawą byłyby zyski kapitałowe.

Warto przy tym pamiętać, że prowadzenie biznesu na Cyprze wiąże się z koniecznością rezydowania w tym kraju przez przynajmniej 60 dni w roku i posiadania w nim nieruchomości na mieszkanie i/lub biuro oraz ponoszeniem relatywnie wysokich opłat księgowych i administracyjnych, co w przypadku małych i średnich polskich firm częściowo niweluje zalety operowania w tym kraju.

Była Konstytucja Biznesu, Pakiet MŚP, 100 Zmian dla firm… Teraz rząd wprowadza ok. 70 zmian dla małych przedsiębiorców w ramach Pakietu Przyjazne Państwo (PPP). Eksperci chwalą większość pomysłów, ale zwracają uwagę na pewne niedociągnięcia.


Polscy przedsiębiorcy przez pierwsze pół roku swojej działalności mają obniżoną składkę ZUS – nie muszą płacić nic prócz 342,32 zł miesięcznie za składkę zdrowotną. Obecny rząd wprowadził kolejne udogodnienia, np. mały ZUS, jeśli firma nie przekracza progu przychodów w wysokości 63 tys. zł rocznie. Ale teraz ustawodawca pójdzie jeszcze dalej.

1. Przedsiębiorca też człowiek – może się mylić

– Celem PPP jest stworzenie lepszych warunków do rozwoju mikro, małych i średnich firm, a co za tym idzie, lepsza pozycja konkurencyjna naszego kraju. A także wyeliminowanie przypadków niekonsekwencji czy nadmiernej restrykcyjności polskiego prawa – powiedziała minister Jadwiga Emilewicz. Część tych restrykcji ma zostać zupełnie anulowana. Prócz małego ZUS-u w PPP przewidziano także prawo do błędu. Firmy wpisane do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej przy pomyłce proceduralnej nie będą karane. W pierwszym roku działalności, przy popełnieniu pierwszego uchybienia, dostaną jedynie pouczenie. Oczywiście muszą usunąć w wyznaczonym terminie swój błąd. Podobne rozwiązania funkcjonują we Francji i na Litwie.

image_processing20190322-26259-1w3tske.png

2. Łatwiej zostać rzemieślnikiem

Definicja rzemieślnika zostanie rozszerzona. Ich działalność będzie możliwa przez spółkę jawną, komandytową, komandytowo-akcyjną, jednoosobową spółkę kapitałową. Możliwość zarejestrowania spółki zostaje wprowadzona ze względu na rodzinny charakter, jaki często mają tego typu firmy. – Mowa o ponad 200 tys. specjalistów, którym teraz łatwiej będzie wprowadzić do tego zawodu najbliższą rodzinę. Będą też razem mogli wypracować strategię działania i plan finansowy. A właśnie na etapie biznesplanu i dobierania odpowiednich instrumentów finansowych rzemieślnicy często nie dawali sobie rady – mówi Michał Pawlik, prezes firmy faktoringowej SMEO.

3. Współpracujesz z większym? Ma zapłacić w 60 dni

Najbardziej pokrzywdzone są przedsiębiorstwa działające w relacji asymetrycznej, w której mała firma wykonuje zlecenie dla dużego podmiotu, a potem wystawia mu fakturę. Duży kontrahent często nie płaci w terminie, bo wie, że małe firmy są wręcz skazane na współpracę z tymi większymi. I będą świadczyć zlecenia – nawet w przypadku zaległości liczonych w miesiącach. – Przedsiębiorca czasem czeka 190 dni albo dłużej na należność po wystawieniu faktury. Odbiorca de facto się u niego kredytuje – mówi Jadwiga Emilewicz.

Dlatego teraz maksymalny dopuszczalny termin płatności nie będzie mógł przekroczyć 60 dni. Za opóźnienia w realizacji płatności mają być naliczane kary w wysokości do 5 proc. wartości niezapłaconej faktury. – To ważna zmiana, która pomoże ograniczyć zatory płatnicze. Ingerencja odpowiednich organów nadzorczych była tu potrzebna. Nasi klienci sami zauważają, że jeżeli wierzytelność jest zabezpieczona przez nas – większą firmę faktoringową – to kontrahenci płacą faktury na czas. Jeżeli mają do czynienia z niewielkim podmiotem, to odkładają płatność – mówi Michał Pawlik, prezes SMEO. Co, jeśli strony ustalą jednak dłuższą, np. 90-dniową spłatę faktury? Nic. Po prostu terminem wiążącym pozostanie 60 dni. Co ciekawe, na etapie międzyresortowych uzgodnień – jeszcze przed wprowadzeniem pomysłu pod obrady komisji sejmowych – padła propozycja skrócenia tego terminu nawet do 30 dni.

Co, jeśli kontrahent wynegocjuje dłuższą, np. 90-dniową spłatę faktury? Nic. Po prostu terminem wiążącym pozostanie 60 dni. Co ciekawe, na etapie międzyresortowych uzgodnień – jeszcze przed wprowadzeniem pomysłu pod obrady komisji sejmowych – padła propozycja skrócenia tego terminu nawet do 30 dni.
​​​​

4. Ulga na złe długi – nie zawsze korzystna?

Przedsiębiorca, któremu nie zapłacił kontrahent, nie będzie musiał płacić podatku. Ma uregulować zaległość wobec państwa dopiero wtedy, gdy sam otrzyma pieniądze. – „Ulga na złe długi” nie obejmuje jednak cesji zwrotnej wierzytelności na pierwotnego wierzyciela, dokonywanej na mocy umowy faktoringu z regresem. Tymczasem blisko połowa klientów firm faktoringowych korzysta z tej właśnie formy – tłumaczy Sebastian Grabek, przewodniczący komitetu wykonawczego Polskiego Związku Faktorów. To może zachwiać rynkiem, na którym polskie przedsiębiorstwa prowadzące działalność faktoringową sfinansowały według danych Głównego Urzędu Statystycznego za 2017 r. wierzytelności o wartości 222,5 mld zł.

Na czym polega problem? Polscy przedsiębiorcy, którzy przekazują firmom faktoringowym swoją fakturę do sfinansowania, mogą to zrobić na dwa sposoby. Albo korzystając z faktoringu bez regresu – wówczas faktor przejmuje ryzyko niewypłacalności kontrahenta. Jest to jednak dużo droższa opcja, dostępna raczej tylko dla większych firm. Z kolei tzw. umowa faktoringu z regresem – która polega na finansowaniu faktur bez przejęcia przez faktora ryzyka niewypłacalności kontrahentów – jest znacznie częściej wykorzystywana przez MŚP. Jednak, zgodnie z projektem, w tej drugiej sytuacji, gdy przedsiębiorca nie uzyskuje środków w terminie od nieuczciwego dłużnika, zostanie też pozbawiony możliwości skorzystania z „ulgi na złe długi”. – Nasza działalność pokrywa się z tym, do czego dąży Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii – wyeliminowaniem zatorów. Skoro już teraz 17 tys. przedsiębiorców korzysta z takiej formy planowania przepływów finansowych, nie powinniśmy odbierać im przywilejów mających płynąć z najnowszych zmian – twierdzi Michał Pawlik ze SMEO, spółki należącej do Polskiego Związku Faktorów.
​​​​Michał Pawlik - prezes SMEO, spółki należącej do Polskiego Związku Faktorów

Michał Pawlik – prezes SMEO, spółki należącej do Polskiego Związku Faktorów

Weryfikacja kontrahenta jest jednym z najprostszych sposobów na uniknięcie problemów z płynnością finansową w sytuacji, gdyby klient okazał się nieuczciwy. Jeśli zastanawiasz się, gdzie szybko i tanio sprawdzić swoich nowych partnerów biznesowych – zapraszamy do lektury.

Jak wynika z badania SMEO i Erif BIG, prawie jedna czwarta mikrofirm nie sprawdza kontrahentów przed rozpoczęciem współpracy. Tymczasem wystarczy kilka minut, by dokonać weryfikacji i oszczędzić sobie wielu problemów w przyszłości.

1. Opinie w internecie

Najprostszym sposobem weryfikacji są informacje zawarte w internecie. Wystarczy parę kliknięć, by sprawdzić stronę internetową potencjalnego kontrahenta. Zajrzyj na fanpage firmy na Facebooku (o ile jest) i pojawiające się na nim oceny. Prześledź opinie w wyszukiwarce Google.

Jeśli przedsiębiorstwo ma mało ocen lub znajduje się w nich coś, co budzi Twoje wątpliwości, zadzwoń na numer wskazany na stronie. To najprostszy sposób, by sprawdzić, czy firma istnieje.

Jeśli masz taką możliwość, skorzystaj z wiedzy znajomych z branży. Może się okazać, że właściciel firmy jest uczciwym przedsiębiorcą i ma nieposzlakowaną opinię. Z drugiej strony, może być odwrotnie – firma okaże się niewiarygodna, a podjęcie współpracy bardzo ryzykowne.

2. Opinie o pracodawcy

Serwisy z opiniami o pracodawcach są cennym źródłem informacji. Jeśli okaże się, że firma nie płaci pracownikom w terminie lub stosuje nieuczciwe praktyki, jest prawdopodobne, że zachowa się podobnie w stosunku do partnerów biznesowych. Co ciekawe, niezadowoleni kontrahenci często właśnie w tego typu serwisach umieszczają swoje opinie.

Opinie w internecie o Twoim nowych kontrahencie możesz zawsze sprawdzić sam. Nic Cię to nie kosztuje (oczywiście oprócz cennego czasu!).

Istnieją też inne, mniej czasochłonne i bardziej zautomatyzowane sposoby na weryfikację nowych partnerów biznesowych.

3. Specjalne narzędzia

Możesz zaczerpnąć informacje z CEIDG (Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej).

Na podstawie NIP-u lub adresu firmy łatwo sprawdzisz, czy przedsiębiorstwo faktycznie istnieje i czy dane są poprawne.

4. Wywiadownie gospodarcze

Idąc krok dalej, za niewielką opłatą, możesz skorzystać z usług jednego z Biur Informacji Gospodarczej. BIG InfoMonitor czy KRD przeanalizują nie tylko to, czy Twój kontrahent istnieje. Sprawdzą też, czy nie ma on długów w urzędzie skarbowym, ZUS i, czy nie prowadzi postępowania upadłościowego.

Ponadto, w części przypadków dostaniesz informację, czy potencjalny klient opłaca w terminie należności za czynsz, rachunki czy raty kredytu.

Z których metod weryfikacji przedsiębiorcy korzystają najczęściej?

Polscy przedsiębiorcy najczęściej sprawdzają opinie w internecie (robi tak 32 proc. polskich mikrofirm). Dane wskazują też, że chętnie sięgamy po opinie znajomych i innych osób z naszej branży (29 proc. wskazań) – wynika z badania SMEO i Erif BIG.

Dla przedsiębiorców ważny jest także brak długów kontrahenta – 31 proc. sprawdza firmy w KRD. Mniej więcej co piąty bierze pod lupę kondycję finansową firmy w BIK-u, bądź szczegółowo analizuje KRS przedsiębiorstwa.

Jak widać, sposobów jest wiele. Tymczasem, mimo wielu możliwości, aż 23 proc. firm w ogóle nie sprawdza kontrahentów przed podjęciem współpracy. Niewykluczone, że gdyby wprowadzić nawyk weryfikacji nowych partnerów biznesowych, opłacanych faktur po terminie byłoby znacznie mniej (obecnie na nieterminowe opłacanie faktur skarży się aż co trzeci mikroprzedsiębiorca).

Co ciekawe, firmy produkcyjne weryfikują potencjalnych klientów prawie dwa razy częściej niż firmy usługowe. Podchodzą one do sprawy najbardziej kompleksowo. Może rzadziej sprawdzają informacje w internecie i opinie znajomych, ale w co drugim przypadku przeglądają KRD. Najczęściej analizują też KRS i zaglądają do BIK-u.

Dostawcom usług wystarczy często tylko opinia znajomych i informacje o firmie w internecie. Z kolei przedsiębiorstwa handlowe najczęściej sprawdzają KRS firmy, a także informacje o ewentualnych długach w KRD.

Twoja firma potrzebuje szybkiego dostępu do pieniędzy? Rozwiązaniem może być skorzystanie z usługi faktoringu. W ostatnich latach na ten temat narosło jednak kilka mitów, które wymagają obalenia. Jeśli zatem myślisz, że faktoring nie jest dla Ciebie, sprawdź dlaczego się mylisz.

Mit 1: Faktoring jest tylko dla dużych firm

Do niedawna rzeczywiście tak było – z faktoringu mogły korzystać głównie największe firmy. Czasy się jednak zmieniły, a wszystko dzięki tzw. mikrofaktoringowi. Taką usługę w swojej ofercie ma między innymi SMEO – firma, która swoją propozycję biznesową kieruje do osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą lub spółki z o.o., w tym dla nowo założonych startupów.

Z faktoringu można skorzystać już od pierwszych wystawionych faktur. Realna wysokość przychodów firmowych w tym wypadku nie ma większego znaczenia. Najważniejsza jest faktura i to, czy firma faktycznie współpracuje z kontrahentami. Analizowane są przepływy finansowe. Istotne jest, czy przedsiębiorca realizuje swoje usługi, dostarcza towary i czy kontrahenci mu płacą – nawet z pewnymi opóźnieniami.

Mit 2: Faktoring jest drogi

Faktoring nie musi być drogi. Miej jednak świadomość, że przy wyborze najlepszej dla siebie oferty finansowania bierze się pod uwagę nie tylko cenę, ale także korzyści wynikające z usługi.

Faktoring, w odróżnieniu od kredytu, nie obciąża zdolności kredytowej, jest tańszy i o wiele łatwiej dostępny dla młodych przedsiębiorców – faktor nie wymaga przedstawiania zaświadczeń z ZUS czy US – wystarczy faktura. Co więcej, w odróżnieniu od kredytu, faktoring zawiera w sobie szereg dodatkowych usług, takich jak weryfikacja kontrahenta czy monitoring wierzytelności.

Koszt faktoringu jest znany klientowi już od samego początku, jeszcze przed złożeniem wniosku. Nie ponosi się żadnych dodatkowych opłat poza prowizją za finansowanie konkretnej faktury wraz z odsetkami, naliczonymi za dni faktycznego finansowania.

W SMEO można mieć przyznane 250 000 zł limitu faktoringowego, a wykorzystać jedynie jego część – np. sfinansować faktury o wartości 20 000 zł. Koszt będzie liczony jedynie dla tych konkretnych, finansowanych u faktora faktur, przyznanie limitu jest całkowicie darmowe. Warto dodać, że koszt faktoringu można zaliczać do kosztów uzyskania przychodu i w całości odliczyć go od podatku.

Mit 3: Faktoring jest dla firm w złej kondycji finansowej

Faktoring to wsparcie finansowe również dla dobrze prosperujących firm – ułatwia bieżące prowadzenie i dalszy rozwój działalności, przyczyniając się do stałego pomnażania dochodów. Dzięki faktoringowi firmy są bardziej konkurencyjne, bo mogą bez problemu zagwarantować swoim kontrahentom długie terminy płatności na wystawianych fakturach – nawet do 90 dni.

Faktoring przynosi firmom wiele korzyści. To dobry sposób na poprawę płynności finansowej, terminowe opłacanie swoich zobowiązań finansowych, uniezależnienie się od kondycji finansowej kontrahentów, możliwość dysponowania większą ilością środków na rozwój firmy oraz brak obciążenia limitu kredytowego.

Mit 4: Faktoring to wykup długów lub windykacja należności

Faktoring to wykup długów – tak błędnie rozumie tę usługę wielu przedsiębiorców. Czy to prawda? Oczywiście, że nie! Często bywa tak, że tej usłudze przyglądają się przedsiębiorcy, którzy mają problemy z klientami zalegającymi z płatnościami. To błąd.

Faktoring to innowacyjny produkt finansowy, który bazuje na fakturach posiadających relatywnie długi termin płatności. Dzięki tej usłudze przedsiębiorca zyskuje szybciej dostęp do środków należnych za wykonaną usługę z odroczonym terminem płatności. Faktura, którą przekazuje się faktorowi nie może być przeterminowana! Faktoring należy zatem postrzegać w kategoriach pewnej transakcji handlowej – faktor nabywa wierzytelności wynikające z faktur i wypłaca przedsiębiorcy część ich wartości.

Faktoring nie ma nic wspólnego z windykacją. Firma faktoringowa nie zajmuje się skupowaniem długów, pomimo faktu, że to ona przyjmuje na siebie ryzyko płatnicze i obowiązki administracyjne.

Mit 5: Cichy faktoring to najlepsza opcja

Czy cichy faktoring (czyli taki, który nie wymaga zgody ani poinformowania kontrahenta) to najlepsza opcja? Wcale nie. Podpisując umowę faktoringową ze SMEO korzystasz z usługi klasycznego faktoringu – czyli dokonujesz cesji wierzytelności. Na wystawianej swojemu kontrahentowi fakturze musisz podać numer bankowy swojego faktora, a nie swój. Bo to nie zawsze faktor informuje o cesji, może też poinformować sam przedsiębiorca.

Czy powinieneś się tego obawiać? Absolutnie nie! Fakt, że firma przechodzi procedurę weryfikacyjną po stronie faktora bardzo dobrze o niej świadczy – faktor uznał ją za wiarygodną i rzetelną, a więc twój kontrahent zyskuje pewność, że współpracuje z pewną firmą. Więcej na temat faktoringu jawnego znajdziesz w tym artykule. 

Mit 6: Faktoring to pożyczka

Warto dodać, że koszt usług faktoringowych jest opodatkowany VAT w stawce 23%. Można go więc w całości odliczyć od podatku jako działania biznesowe, które wpływają na funkcjonowanie firmy. Taką możliwość daje jednak tylko faktoring z cesją, jaki oferują firmy spełniające standardy Polskiego Związku Faktorów. Jest to również główna różnica między faktoringiem a pożyczką.

W przypadku korzystania z klasycznego faktoringu na pewno nie zostaniesz oskarżony o wyłudzenie VAT, tymczasem jeśli korzystasz z usług pseudo-faktorów możesz narazić się na przykre konsekwencje. Usługa pożyczkowa jest z VAT zwolniona. Niektóre firmy mimo to opodatkowują swoje usługi 23 proc. VAT-em. Ich działanie naraża Cię na ogromne ryzyko prawne. Takiej usługi nie możesz wrzucić w koszty i odliczyć od podatku. Złożenie błędnej deklaracji VAT podlega karze, nawet jeśli robisz to nieświadomie.

Jak sam widzisz, jest wiele mitów związanych z faktoringiem, które prowadzą do błędnego postrzegania tej usługi. Początkujący przedsiębiorcy na początku swojej drogi biznesowej często nie zdają sobie sprawy z trudności, które na nich czekają. Dopiero zderzenie z rzeczywistością rynkową, często w postaci niepłacących w terminie partnerów i klientów przyciąga ich wzrok w kierunku faktoringu.