Dziękujemy za wypełnienie formularza!

Nasz doradca wkrótce się z Tobą skontaktuje.
Skorzystaj z faktoringu SMEO,
a pieniądze na konto otrzymasz w 5 minut!

Dziękujemy za wypełnienie formularza!

Wkrótce się z Tobą skontaktujemy.

Dziękujemy za umówienie spotkania!

Na wskazany adres e-mail wysłaliśmy zaproszenie
na spotkanie on-line. Do zobaczenia!
Skorzystaj z faktoringu SMEO,
a pieniądze na konto otrzymasz w 5 minut!

Dziękujemy za subskrypcję naszego newslettera!

Będziesz otrzymywać informacje o SMEO. Skorzystaj z faktoringu SMEO, a pieniądze na konto otrzymasz w 5 minut!

Życie przedsiębiorcy to niekończący się cykl dwóch przeplatających się ze sobą etapów: walki o kontrahenta oraz walki z kontrahentem.

To oczywiście raczej żart, ale ma w sobie co najmniej ziarno prawdy. Dla bardzo wielu przedsiębiorców 90-dniowe terminy płatności, opóźnienia czy tłumaczenia „faktura gdzieś mi się zawieruszyła” to niestety chleb powszedni.

Jeśli takie sytuacje nie są Ci obce, zachęcamy do przeczytania tego artykułu. Znajdziesz w nim pomysł na to, jak „walkę” z klientem uczynić łatwiejszą — albo wręcz jej uniknąć.

Dobry klient to płacący klient

…w dodatku płacący w terminie. Tymczasem mniejsze lub większe problemy z płatnościami, głównie opóźnienia, spotykają większość przedsiębiorców. Szczególnie dotkliwe są dla małych firm. W ich przypadku, problemy nawet z pojedynczym, dużym zleceniem, mogą skończyć się koniecznością poszukiwania szybkiego kredytu – a szybki kredyt jest zwykle po prostu drogi.

W skrajnych przypadkach, koszty takich kredytów, problemy z płynnością lub kombinacja obu tych czynników, mogą doprowadzić do upadku firmy.

Jednak nie tylko opóźnienia bywają wyzwaniem dla przedsiębiorców. W wielu branżach odbiorcy narzucają bardzo długie, nawet kilkumiesięczne terminy płatności. Przykładem takich odbiorców mogą być sieci super- i hipermarketów. Z punktu widzenia płynności finansowej sprzedawcy, fakt, że dostaje on pieniądze w terminie jest niewielką pociechą, jeśli ten termin przypada 3 miesiące po dostawie towaru…

Na szczęście z takimi wyzwaniami można sobie radzić, i to na różne sposoby.

Faktoring

Faktoring, podobnie jak kredyt, jest sposobem finansowania działalności. W przeciwieństwie do kredytu, jest ściśle związany z należnościami ze sprzedaży, a wręcz z konkretnymi fakturami.

W uproszczeniu, można powiedzieć, że faktoring to finansowanie faktur. W dodatku, jak wiele innych usług finansowych, także faktoring trafił do Internetu: w sieci z łatwością znajdziesz oferty faktoringu online.

Jeśli wcześniej niewiele słyszałeś o faktoringu, być może w tej chwili zrodziło Ci się w głowie kilka pytań, na przykład:

  • Dlaczego ktoś miałby mi spłacać zobowiązania mojego klienta?
  • Komu płaci mój klient?
  • Co się stanie, jeśli klient ostatecznie nie zapłaci?

Odpowiedzi na pierwsze pytanie z pewnością się domyślasz — faktoring nie jest przejawem dobrego serca faktora, ale usługą, która ma swoją cenę. Im dłuższy termin faktury, tym wyższe będzie wynagrodzenie. Pod tym względem, co nie powinno być zaskoczeniem, jest podobny do kredytu. To zresztą naturalne: im dłuższy okres finansowania, tym wyższy jego łączny koszt.

Na marginesie skoro padło już fachowe słowo „faktor”, wyjaśnijmy je: to po prostu firma oferująca usługi faktoringowe; z kolei Ty, jako druga strona umowy faktoringowej, jesteś faktorantem.

Oczywiście możesz się zastanawiać, czy Twój klient zechce pójść na taki układ, ale dobra wiadomość jest taka, że… nawet nie musi chcieć: umowa faktoringu jest umową zawieraną tylko pomiędzy faktorem i faktorantem. Rolą Twojego kontrahenta jest zapłacić fakturę, dokładnie tak, jak przy zwykłej sprzedaży.

Jak to wygląda z perspektywy Twojego klienta?

Różnica najczęściej jest taka — tu dochodzimy do odpowiedzi na pytanie „komu płaci mój klient” — że zamiast podawać mu numer swojego rachunku, podajesz mu numer rachunku faktora. Proste? Proste.

Większości kupujących taki układ zupełnie nie przeszkadza, co więcej — obserwacje rynku pokazują, że faktoring mobilizuje ich do bardziej sumiennego regulowania należności.

Niektóre firmy oferują także usługę tzw. cichego faktoringu. W tym przypadku dłużnik faktoringowy nie wie, że jego należność jest spłacana przez faktora, a faktorant otrzymuje zapłatę na swój rachunek. Gdy ją otrzyma, ma obowiązek przekazać tę kwotę faktorowi.

A co jeśli klient ostatecznie nie zapłaci? Tu także są dwie możliwości. W przypadku tzw. faktoringu niepełnego, faktorant musi w określonym terminie zwrócić środku faktorowi. Z kolei tzw. faktoring pełny obejmuje także ryzyko braku zapłaty należności przez dłużnika.

Oczywiście, to „poświęcenie” faktora nie jest bezinteresowne: cena faktoringu pełnego musi uwzględniać także ubezpieczenie należności. A skoro już przy nim jesteśmy…

Ubezpieczenie należności

Ubezpieczenie należności jest swoistą gwarancją, że za wystawioną fakturę dostaniesz zapłatę: jeśli nie zapłaci jej klient, to zapłaci ją ubezpieczyciel. Działa dokładnie tak, jak każde inne ubezpieczenie: w przypadku zaistnienia szkody (tutaj: brak płatności ze strony klienta), ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie.

Z punktu widzenia Twojej płynności finansowej, różnica między faktoringiem i ubezpieczeniem należności jest zasadnicza: w przypadku faktoringu pieniądze za fakturę dostajesz od razu, w przypadku ubezpieczenia — z opóźnieniem.

Po pierwsze, co oczywiste, musi minąć termin płatności wskazany na fakturze. Po drugie, co mniej oczywiste, zwykle oczekiwanie na środki jest jeszcze dłuższe. Zanim ubezpieczyciel wypłaci Ci odszkodowanie, będziesz musiał zapewne udowodnić, że podjąłeś działania, by Twój dłużnik uregulował przeterminowaną należność (na przykład wezwałeś go do zapłaty po upływie terminu płatności faktury).

A To oznacza kolejne dni czy tygodnie.

Co zatem wybrać?

Wybór najlepszego z nich zależy od Twojej indywidualnej sytuacji i od tego, co tak naprawdę jest największym problemem dla Twojej firmy. Jeśli:

  • potrzebujesz gotówki niezwłocznie po sprzedaży, aby zapewnić sprawne funkcjonowanie przedsiębiorstwa — pomyśl o faktoringu;
  • możesz pozwolić sobie na długi termin płatności, ale obawiasz się o to, czy kontrahent spłaci zobowiązanie — weź pod uwagę ubezpieczenie należności.

A może kredyt?

Faktoring może wydawać się bardzo podobny do kredytu, ale kredytem nie jest. Różnic pomiędzy faktoringiem i kredytem jest wiele, a jedna z nich może mieć wręcz ogromne znaczenie dla przedsiębiorcy. Szczególnie dla przedsiębiorcy z niewielkim stażem.

Jeśli jesteś świeżo upieczonym przedsiębiorcą i próbowałeś już ubiegać się o kredyt, to zapewne wiesz, jak trudno go dostać — chyba że na niską kwotę lub na niekorzystnych warunkach (czytaj: drogo). To zrozumiałe: w oczach banków nie zbudowałeś jeszcze swojej wiarygodności, dlatego jeśli w ogóle zdecydują się udzielić pożyczki, to każą sobie słono płacić za ponoszone ryzyko.

Zupełnie inaczej jest w przypadku faktoringu – Twój krótki staż praktycznie ma zdecydowanie mniejsze znaczenie. W końcu, dlaczego faktor miałby skupiać się na Twojej zdolności regulowania zobowiązań, skoro pieniądze ma dostać nie od Ciebie, ale od Twojego klienta? Jeśli pragniesz poznać więcej różnic pomiędzy faktoringiem a kredytem, zapraszamy do naszego artykułu.

Mimo waka­cji pol­skim przed­się­bior­com nie jest dane odpo­cząć od zmian. Po JPK i RODO czeka ich kolejna rewo­lu­cja bizne­sowa. Tym razem cho­dzi o split pay­ment. Głów­nym celem roz­wią­za­nia, wcho­dzą­cego w życie 1 lipca tego roku, jest uszczel­nie­nie sys­temu ścią­ga­nia podatku VAT. Warto wie­dzieć, co to ozna­cza dla pol­skich firm i z jakimi zmia­nami będą się musiały zmie­rzyć.

Czym jest split pay­ment?

Split pay­ment to naj­pro­ściej rzecz ujmu­jąc mecha­nizm roz­dzie­le­nia płat­no­ści na VAT i kwotę netto. Wcze­śniej cała war­tość brutto z fak­tury tra­fiała na jedno konto. Po zmia­nach kwota netto, tak jak dotych­czas, będzie prze­lewana na rachu­nek bie­żący firmy, za to całość lub część podatku VAT trafi na spe­cjal­nie utwo­rzony osobny rachu­nek. Przed­się­biorca będzie mieć do niego ogra­ni­czony dostęp. Jeżeli będzie chciał prze­lać stam­tąd środki na rachu­nek bie­żący, to konieczne będzie zło­że­nie wnio­sku do Urzędu Skar­bo­wego, który ma 60 dni na wery­fi­ka­cję i wyda­nie ewen­tu­al­nej zgody.

Należy pamię­tać, że split pay­ment doty­czy tylko trans­ak­cji mię­dzy fir­mami. Osoby pry­watne prze­le­wa­jąc środki robią to według dotych­czasowych zasad.

Split pay­ment — jak z niego korzy­stać?

Cho­ciaż dla przed­się­biorcy korzy­sta­nie z mecha­ni­zmu split pay­ment jest teo­re­tycz­nie dobro­wolne, to w prak­tyce o jego wdro­że­niu decy­duje kupu­jący. Jeżeli on sam zde­cy­do­wał się na płat­ność podzie­loną, to przy prze­le­wie bank sprze­da­ją­cego auto­ma­tycz­nie otwo­rzy konto VAT, gdzie zostaną prze­ka­zane środki z podatku. Jeżeli sprze­da­jący nie sko­rzy­sta ze split pay­ment, to pie­nią­dze będą się tam kumu­lo­wać, a prze­la­nie ich na rachu­nek bie­żący (tak jak opi­sy­wa­li­śmy wcze­śniej) wyma­gać będzie zło­że­nia wnio­sku do Urzędu Skar­bo­wego.

Osobne konto VAT — jak to działa?

Do zało­że­nia dodat­ko­wego konta VAT w ramach mecha­ni­zmu płat­no­ści podzie­lo­nej nie jest wyma­gana dodat­kowa umowa, a korzy­sta­nie z niego jest bez­płatne. Mało tego – może być ono nawet opro­cen­to­wane. Dodat­kowo środki na nim zgro­ma­dzone w wyso­ko­ści odpo­wia­da­ją­cej kwo­cie VAT z fak­tur są wolne od zaję­cia przez komor­nika (nie doty­czy to spłaty zobo­wią­zań podat­ko­wych). Jed­no­cze­śnie wie­rzy­tel­no­ści z tego rachunku nie mogą być przedmio­tem zabez­pie­cze­nia rze­czo­wego.

Należy pamię­tać, że na rachunku VAT nie mogą zna­leźć się środki inne niż te zwią­zane z tym podat­kiem. W tym wypadku źró­dła wpły­wów mogą być nastę­pu­jące:

  • zapłata VAT przez kon­tra­henta;
  • prze­ka­za­nie środ­ków z innego rachunku VAT przed­się­biorcy posia­da­nego w tym samym banku;
  • zwrot VAT przez Urząd Skar­bowy.

Moż­liwe obcią­że­nia doty­czące rachunku VAT także są ogra­ni­czone. Środki na nim zgro­ma­dzone mogą zostać prze­zna­czone na:

  • zapłatę VAT na rachu­nek kon­tra­henta;
  • zapłatę VAT do Urzędu Skar­bo­wego;
  • zwrot nie­na­leż­nie otrzy­ma­nej płat­no­ści na rachu­nek VAT osoby, która zro­biła nam prze­lew;
  • prze­ka­za­nie środ­ków na inny rachu­nek VAT posia­dany przez klienta w tym samym banku;
  • prze­ka­za­nia środ­ków na rachu­nek wska­zany w posta­no­wie­niu naczel­nika Urzędu Skarbowego;
  • zaję­cie środ­ków w ramach egze­ku­cji z tytułu VAT.

Jeżeli na naszym kon­cie VAT nie będzie wystar­cza­ją­cych środ­ków na spłatę należ­no­ści podat­ko­wych, to bra­ku­jąca kwota zosta­nie pobrana z naszego konta fir­mo­wego. W przy­padku zupeł­nego braku środ­ków, bank pobie­rze całość z naszego rachunku bie­żą­cego.

Split pay­ment — czy warto?

By zachę­cić przed­się­bior­ców do sto­so­wa­nia nowych wytycz­nych rzą­dzący prze­wi­dzieli kilka udo­god­nień. Mogą oni liczyć na:

  • przy­spie­szony 25-dniowy ter­min zwrotu nad­pła­co­nego VAT z rachunku (nor­mal­nie jest to 60 dni);
  • zwol­nie­nie z odse­tek za zwłokę w przy­padku opła­ce­nia VAT po ter­minie (doty­czy to rów­no­war­to­ści podatku od fak­tur opła­ca­nych przy pomocy split pay­ment);
  • wykorzy­sta­nie środ­ków na kon­cie VAT do zapła­ce­nia należ­nego podatku do Urzędu Skar­bo­wego lub war­to­ści podatku na fak­tu­rze otrzy­ma­nej od innego przed­się­bior­stwa;
  • brak odpo­wie­dzial­no­ści soli­dar­nej w przy­padku zale­gło­ści podat­ko­wych w danym okre­sie, jeśli co naj­mniej 95% fak­tur opła­co­nych zostało płat­no­ścią podzie­loną;
  • obni­że­nie zobo­wią­zań podat­ko­wych według wzoru zawar­tego w usta­wie o VAT z dnia 15 grud­nia 2017 r. w przy­padku opła­ce­nia VAT przed ter­minem.

Jed­nak mimo ofe­ro­wa­nych korzy­ści i udo­god­nień mecha­nizm roz­dzie­le­nia płat­no­ści może także sta­no­wić źró­dło pro­ble­mów — zwłasz­cza dla małych firm.

Głów­nym celem roz­dzie­le­nia płat­no­ści jest gwa­ran­cja, że nie będziemy mieć pro­blemu z wyge­ne­ro­wa­niem środ­ków na opła­ce­nie podatku VAT. Pozwala także ogra­ni­czyć koszty zwią­zane z odset­kami za ewen­tu­alne opóź­nie­nia w opła­ca­nia VAT-u i chroni środki zgro­ma­dzone na osob­nym rachunku przed ewen­tu­alną egze­ku­cją komor­ni­czą (wyją­tek sta­no­wią tu oczy­wi­ście zobo­wią­za­nia podat­kowe).

Z dru­giej strony osobne konto ozna­cza, że już w momen­cie otrzy­ma­nia prze­lewu nie mają oni dostępu do 23% wpły­wa­ją­cych na nie środ­ków. Według dotych­czasowych zasad przed­się­biorcy mogą dys­po­no­wać pełną kwotą brutto z fak­tury (np. do bie­żą­cego fina­li­zo­wa­nia dzia­łal­no­ści) wie­dząc, że sam poda­tek sfi­nan­sują z póź­niej­szych prze­lewów. Taki sys­tem dla wielu przed­się­bior­ców jest istot­nym warun­kiem posia­da­nia płyn­no­ści finan­so­wej. O tym, jak jest ona ważna pisa­li­śmy m.in. tutaj. Przy split pay­ment dys­po­no­wa­nie pełną kwotą podatku VAT do ter­minu jego spłaty staje się nie­moż­liwe, a prze­lew środ­ków na rachu­nek bie­żący wiąże się z wnio­skiem do US i okre­sem ocze­ki­wa­nia do 60 dni. Dodat­kowo w takim wypadku przed­się­biorca musi pła­cić VAT swoim dostaw­com, mimo że sam nie ma dostępu do peł­nej kwoty brutto wysta­wia­nych fak­tur.

Jak więc utrzymać płynność finansową firmy?

Tutaj z pomocą przy­cho­dzi fak­to­ring — zwłasz­cza w przy­padku kon­tra­hen­tów, któ­rym zależy na fak­turach z odro­czo­nym ter­minem spłaty. Dzięki korzy­sta­niu z tej opcji przed­się­biorca ma szyb­szy dostęp do należ­no­ści, na któ­rych opła­ce­nie nor­mal­nie musiałby cze­kać np. 90 dni. To spra­wia, że maleje ryzyko braku wypła­cal­no­ści i dziury w kapi­tale obro­to­wym. Tym spo­so­bem firma zyskuje środki na bie­żące wydatki i nie­spo­dzie­wane inwe­sty­cje. Warto roz­wa­żyć tę opcję tym bar­dziej, że zało­że­nie konta na por­talu fak­to­ringowym odbywa się online i jest cał­ko­wi­cie bez­płatne. Po wery­fi­ka­cji naszej toż­sa­mo­ści zostaje nam przy­znany limit fak­to­ringowy, w ramach któ­rego będzie moż­liwe zamie­nia­nie należ­no­ści z fak­tur na gotówkę. Jedyną opłatą jest tu pro­wi­zja dla fak­tora za realną liczbę dni finan­so­wa­nia fak­tury. W przy­padku pro­fe­sjo­nal­nych fak­to­rów powinna być ona znana z góry i jasno okre­ślona, dzięki czemu przed­się­biorca z góry wie, ile będzie go kosz­to­wał fak­to­ring.

Bez niego trudno wyobra­zić sobie płyn­ność finan­sową firmy i jej dal­szy roz­wój. Jest on także wyznacz­ni­kiem ogól­nej kon­dy­cji przed­się­bior­stwa. Kapi­tał obro­towy to papie­rek lak­mu­sowy naszych dzia­łań bizne­so­wych i wizy­tówka ich efek­tyw­no­ści, dla­tego warto dbać o jego odpo­wied­nią wyso­kość.

Kapi­tał obro­towy — czyli jaki?

Kapi­tał obro­towy — co kryje się za tym poważ­nie brzmią­cym okre­śle­niem? Morze moż­li­wo­ści, o ile jest on odpo­wied­nio wysoki. Naj­pro­ściej rzecz ujmu­jąc są to środki finan­sowe potrzebne na pokry­cie bie­żą­cych potrzeb przed­się­bior­stwa. Kon­tra­hent spóź­nia­jący się z płat­no­ścią za fak­turę, prze­stój na rynku, czy duże zle­ce­nie wyma­ga­jące szyb­kiego uru­cho­mie­nia dodat­ko­wych środ­ków — te wszyst­kie bolączki przed­się­biorcy nie są pro­ble­mem, jeżeli firma posiada sprawne zarzą­dza­nie kapi­tałem obro­towym.

Jak go obli­czyć? Nic prost­szego. Wystar­czy od majątku obro­to­wego czyli (należ­no­ści, zapasy, środki pie­niężne) firmy odjąć wszyst­kie bie­żące zobo­wią­za­nia, czyli np.:

  • fak­tury wysta­wione przez dostaw­ców;
  • wyna­gro­dze­nia dla pra­cow­ni­ków;
  • raty leasin­gowe i kre­dyty;
  • podatki;
  • składki ZUS.

I gotowe — mamy kapi­tał obro­towy w peł­nej kra­sie. Korzy­sta­nie z jego poten­cjału jest nie­zwy­kle kuszące, jed­nak by speł­niał swoją funk­cję warto pamię­tać, że należy go rów­nie ocho­czo wyko­rzy­sty­wać, co uzu­peł­niać. W prze­ciw­nym wypadku powsta­nie dziura finan­sowa, która w naj­gor­szym razie może dopro­wa­dzić do cał­ko­wi­tej utraty płyn­no­ści finan­so­wej przed­się­bior­stwa.

Dziura w finan­sach firmy — co robić?

Załóżmy jed­nak, że z jakichś powo­dów nasz kapi­tał obro­towy zna­cząco się zmniej­szył. Jak go zatem szybko i spraw­nie uzu­peł­nić, by znów móc cie­szyć się finan­sową sta­bil­no­ścią? Mamy do wyboru dwa spo­soby: wewnętrzny i zewnętrzny.

Spo­sób wewnętrzny — czyli się­ga­nie do wła­snej kie­szeni

Pierw­szy z nich zakłada się­gnię­cie do już wytwo­rzo­nych towa­rów lub mate­ria­łów nie­zbęd­nych do ich pro­duk­cji. Jeżeli nasz kapi­tał obro­towy maleje, a stany maga­zy­nowe rosną, to należy odwró­cić tę sytu­ację i zacząć sprze­da­wać zale­ga­jący towar. Pozy­skane w ten spo­sób środki zasilą budżet i pomogą zała­tać dziurę w kapi­tale obro­towym. Warto jed­nak pamię­tać, że dla finan­sów firmy naj­le­piej jest, gdy nie dopusz­czamy do prze­peł­nienia maga­zy­nów i na bie­żąco pozby­wamy się nadwy­żek towaru lub mate­ria­łów

Jeżeli te dzia­ła­nia okażą się nie­wy­star­cza­jące, konieczne może być się­gnię­cie do oszczęd­no­ści firmy. W tym wypadku potwier­dza się waga lokat i kont oszczęd­no­ściowych. Te środki pomogą nam wyjść z wielu pozor­nie pato­wych sytu­acji. Jed­nak by sko­rzy­stać z takich pie­nię­dzy — trzeba je naj­pierw mieć. Dla­tego tak ważne jest regu­larne oszczę­dza­nie i odkła­da­nie czę­ści przy­chodu na sto­sowne konta. Takie dzia­ła­nie pozwoli fir­mie na zacho­wa­nie płyn­no­ści finan­so­wej. Jej posia­da­nie powinno być prio­ry­te­tem dla każ­dej dzia­łal­no­ści bizne­so­wej, bo jak poka­zują bada­nia, brak zdol­no­ści do regu­lo­wa­nia bie­żą­cych zobo­wią­zań jest główną przy­czyną upa­dło­ści i ban­kruc­twa pol­skich przed­się­biorstw.

Bie­żącą sytu­ację można jesz­cze popra­wiać inte­li­gent­nym zarzą­dza­niem ter­mi­nami płat­no­ści za usługi bądź pro­dukty.

Nie zawsze to się jed­nak będzie opła­cało, ponie­waż długi ter­min płat­no­ści za nasze usługi, może być warun­kiem zawar­cia umowy przez poten­cjal­nego kon­tra­henta. W momen­cie kiedy będziemy zmu­szeni wysta­wić fak­tury z dłu­gim ter­minem płat­no­ści naj­lep­szym roz­wią­za­niem będzie sko­rzy­sta­nie z usługi fak­to­ringu w celu przy­spie­sze­nia płat­no­ści za fak­turę.

Spo­sób zewnętrzny — czyli szu­ka­nie pomocy u innych

Co jed­nak zro­bić w sytu­acji, kiedy ani sprze­daż towa­rów, ani oszczęd­no­ści fir­mowe nie są w sta­nie zapeł­nić dziury w naszym kapi­tale obro­towym? Wtedy należy sko­rzy­stać z zewnętrz­nych spo­so­bów uzu­peł­nia­nia środ­ków.

Kre­dyt obro­towy — na krót­kie ter­miny

Ten rodzaj kre­dytu powstał po to, by finan­so­wać bie­żącą dzia­łal­ność przed­się­bior­stwa. Zwy­kle jest to kre­dyt krótkoter­minowy, udzie­lany na okres krót­szy niż rok. W zależ­no­ści od rodzaju umowy z ban­kiem, kre­dyt obro­towy może być powią­zany z rachun­kiem przed­się­biorcy lub znaj­do­wać się na spe­cjal­nie otwar­tym rachunku kre­dytowym.

Jaka jest mię­dzy nimi róż­nica? Kre­dyt obro­towy na rachunku bie­żą­cym wymaga posia­da­nia konta w danym banku. W jego ramach przy­zna­wany jest dostęp do okre­ślo­nego limitu, który może posłu­żyć do spłaty zobo­wią­zań. Każdy wpływ pie­nię­dzy na konto przed­się­biorcy zwięk­sza ponow­nie limit kre­dytowy (mak­sy­mal­nie do war­to­ści bazo­wej). W tym przy­padku banki pobie­rają pro­wi­zję oraz odsetki w przy­padku ujem­nego salda na rachunku.

Innym rodza­jem kre­dytu obro­to­wego jest ten udzie­lany na osob­nym rachunku kre­dytowym. W tym wypadku nie jest wyma­gane wcze­śniejsze posia­da­nie konta w danym banku. By uzy­skać dostęp do środ­ków, pie­nią­dze z konta kre­dytowego zwy­kle należy prze­lać na swoje konto fir­mowe, a spłaty doko­nuje się poprzez zle­ce­nie prze­lewu z powro­tem na konto kre­dytowe. Spła­cone w ten spo­sób pie­nią­dze nie powo­dują odbu­do­wa­nia limitu.

Kre­dyt obro­towy zwy­kle nie posiada har­mo­no­gra­mów spłat, ogra­ni­czony jest rów­nież odgór­nie przy­zna­nym limi­tem kre­dytowym. Zazwy­czaj bank wymaga jed­no­ra­zo­wej spłaty cało­ści zadłu­że­nia w okre­ślo­nym w umo­wie ter­minie, choć zda­rza się także opcja spłaty mini­mal­nej usta­lo­nej kwoty np. w comie­sięcz­nych ratach.

Linia kre­dytowa — ela­styczna i szybka

Poza kre­dytem obro­towym przed­się­biorca może także sko­rzy­stać z linii kre­dytowej. W jej ramach otrzy­muje od banku okre­ślony limit środ­ków do wyko­rzy­sta­nia w wer­sji odna­wial­nej lub nieodna­wial­nej. W pierw­szym przy­padku wpłaty doko­ny­wane na rachu­nek ban­kowy odbu­do­wują przy­znany limit. W dru­gim, każda spłata zmniej­sza war­tość otrzy­ma­nego kre­dytu i nie pozwala na zwięk­sze­nie kwoty wypłat w póź­niej­szym cza­sie.

Linia kre­dytowa jest roz­wią­za­niem dla tych firm, które cenią sobie ela­stycz­ność i nie chcą być ogra­ni­czone ramami cza­so­wymi. W prze­ci­wień­stwie do kre­dytów obro­towych, nie trzeba tu pamię­tać o ter­minie spłaty i można korzy­stać ze środ­ków zawsze, kiedy zaj­dzie taka potrzeba — bez wyzna­czo­nego osta­tecz­nego ter­minu spłaty. W przy­padku odna­wial­nej linii kre­dytowej zasada dzia­ła­nia jest taka sama, jak w kre­dy­cie odna­wial­nym dla klien­tów pry­wat­nych.

Fak­to­ring — czyli koniec z dłu­gim cze­ka­niem na prze­lewy

Trze­cim spo­so­bem na utrzy­ma­nie kapi­tału obro­to­wego na zado­wa­la­ją­cym nas pozio­mie jest sko­rzy­sta­nie z fak­to­ringu. To dosko­nała opcja dla tych firm, któ­rych kon­tra­hen­tom zależy na fak­tu­rach z odro­czo­nym ter­minem płat­no­ści. Dzięki fak­to­rin­gowi zle­ce­nio­biorca może otrzy­mać należ­ność wcze­śniej, niż zostało to ujęte na doku­men­cie i nie musi cze­kać np. od 10 do 90 dni na nowe środki. Ta coraz popu­lar­niej­sza na pol­skim rynku usługa umoż­li­wia przy­spie­sze­nie wpły­nię­cia środ­ków na konto.

Kiedy mamy konto i chcemy wysta­wić fak­turę z odro­czo­nym ter­minem płat­no­ści wystar­czy, że umie­ścimy na niej dedy­ko­wany nam w sys­te­mie fak­to­rin­go­wym numer rachunku ban­ko­wego. Potem prze­sy­łamy jej zdję­cie do fak­tora i cze­kamy na akcep­ta­cję. Po jej uzy­ska­niu na nasze konto ban­kowe tra­fia war­tość kwoty netto z fak­tury pomniej­szona o pro­wi­zję za realną ilość dni finan­sowania. Kiedy kon­tra­hent zapłaci za fak­turę, na nasz rachu­nek tra­fia kwota podatku VAT pomniej­szona o odsetki za finan­sowanie.

Fak­to­ring pozwala fir­mom na zacho­wa­nie płyn­no­ści finan­so­wej nawet w przy­padku part­ne­rów bizne­so­wych, któ­rym zależy na bar­dzo dłu­gich ter­minach spłaty należ­no­ści. Dzięki temu przed­się­biorca może spraw­niej zarzą­dzać budże­tem firmy i nie musi cze­kać nawet kilku mie­sięcy na prze­lew. Pozwala to w dużej mie­rze unik­nąć dziur w kapi­tale obro­towym i pomaga zacho­wać płyn­ność finan­sową.