Dziękujemy za wypełnienie formularza!

Nasz doradca wkrótce się z Tobą skontaktuje.
Skorzystaj z faktoringu SMEO,
a pieniądze na konto otrzymasz w 5 minut!

Dziękujemy za wypełnienie formularza!

Wkrótce się z Tobą skontaktujemy.

Dziękujemy za umówienie spotkania!

Na wskazany adres e-mail wysłaliśmy zaproszenie
na spotkanie on-line. Do zobaczenia!
Skorzystaj z faktoringu SMEO,
a pieniądze na konto otrzymasz w 5 minut!

Dziękujemy za subskrypcję naszego newslettera!

Będziesz otrzymywać informacje o SMEO. Skorzystaj z faktoringu SMEO, a pieniądze na konto otrzymasz w 5 minut!

Przed płatnikami VAT pierwszy miesiąc rozliczania tego podatku na nowych warunkach – z rachunkami split payment. Jak odzyskać pieniądze z takiego rachunku? Czy trzeba je deklarować w rozliczeniach VAT? I jak przygotowane są do tego tematu Urzędy Skarbowe?

Płacić VAT można jak zwykle

Stworzone przez banki rachunki VAT przedsiębiorców są jeszcze w dużej części puste lub znajdują się na nich drobne kwoty. Nie ma konieczności dokonywania płatności VAT z tego konta, a co za tym idzie – nie trzeba go uzupełniać dodatkowymi środkami.

 Płatności można dokonywać ze zwykłego rachunku firmowego lub dedykowanego konta VAT, nawet jeśli nie ma na nim pełnej kwoty potrzebnej do opłacenia podatku –  wyjaśnia Monika Woźniak ze spółki faktoringowej SMEO. – W sytuacji, gdy na naszym kon­cie VAT nie będzie wystar­cza­ją­cych środ­ków na spłatę należ­no­ści podat­ko­wych, bra­ku­jąca kwota zosta­nie pobrana z konta fir­mo­wego –  dodaje.

Podobnie sprawa ma się z nadwyżkami VAT – jeśli płatnik nie będzie chciał otrzymać zwrotu na konto VAT, po prostu nie podaje go w deklaracji. Zwracane pieniądze nie są automatycznie kierowane na VAT-owskie konto.

Zwroty z rachunku VAT? Są warunki

Jednym z udogodnień, które Ministerstwo Finansów proponuje płatnikom rozliczającym się z urzędami za pośrednictwem konta VAT, jest przyspieszony (25-dniowy zamiast standardowego – 60-dniowego) termin zwrotu nadpłaconego VAT z rachunku. Jest on wtedy wysyłany z powrotem na to konto, czyli będzie możliwy do wykorzystania jedynie do realizacji płatności związanych z tym podatkiem. Przedsiębiorcy mogą przenieść pieniądze z tego rachunku na inne konto bankowe należące do firmy, jednak w takim wypadku muszą uzyskać zgodę Naczelnika Urzędu Skarbowego. W tym celu należy złożyć wniosek do Urzędu Skarbowego. Powinien on zostać rozpatrzony w ciągu 60 dni – czyli dostęp do środków może trwać dłużej niż w wypadku zwrotu na zwykłe konto firmowe.

Przekazanie przez Urząd Skarbowy pieniędzy z konta VAT na konto firmowe nie dzieje się automatycznie. Fundusze nie będą przelane w wypadku, kiedy istnieją zaległości podatkowe lub gdy zachodzi uzasadniona obawa, że podatnik nie wykona swoich zobowiązań. Urząd ma być szczególnie uważny w wypadku, gdy płatnik regularnie nie uiszcza opłat, zbywa majątek przedsiębiorstwa, ewentualnie gdy ustalone zostanie dodatkowe zobowiązanie.

Ustawa nie określa formy składanego przez podatnika wniosku. Spokojnie można uznać, że pismo powinno zawierać dane wskazane w art. 168 Ordynacji podatkowej. Są to m.in. dane podatnika i naczelnika właściwego urzędu skarbowego i podpis wnioskującego. Do tej pory podatnicy posługiwali się zazwyczaj załącznikiem do deklaracji podatkowej według ustalonego wzoru.

Ustawa określa, że wniosek winien być umotywowany, jednak nie nakłada na podatnika wymagań odnośnie szczegółowego uzasadnienia składanego pisma. Może wydawać się, że wystarczającą informacją zawartą we wniosku jest zapewnienie o spełnianiu przez podatnika warunków uzasadniających zwrot podatku VAT, jednak takich szczegółów w ustawie nie ma.

Informacje są dostępne – w teorii

Postanowiliśmy sprawdzić, jak wygląda informacja o płatnościach i zwrotach VAT w nowych warunkach. Około godziny szesnastej zadzwoniliśmy na infolinię Ministerstwa Finansów. W kolejce na połączenie oczekiwało ponad 50 osób. Nie przesuwała się ona zbyt szybko. Po godzinie dziewiątej rano następnego dnia było lepiej – około 35 osób, natomiast samo oczekiwanie na połączenie trwało niecałe 10 minut.

Pracownicy infolinii udzielili dokładnej informacji – łącznie z tą, jak złożyć wniosek do Urzędu Skarbowego (według Infolinii Ministerstwa Finansów nie musi być zbytnio szczegółowe – wystarczy formułka “Proszę o przekazanie kwoty… na rachunek” i krótkie uzasadnienie). Gorzej jest w momencie, kiedy przechodzimy do praktyki, dzwoniąc do Urzędów Skarbowych.

Urząd: „Będziemy się zastanawiać”

Dzwoniąc do Urzędów Skarbowych dowiedzieliśmy się, że lawina jeszcze nie ruszyła. Co więcej, nie pojawiły się jeszcze żadne płatności z kont VAT. Jako że jest to pierwszy miesiąc funkcjonowania ustawy, nie jest to nic dziwnego. Urzędnicy radzą, żeby formularze wypełniać tak, jak do tej pory.

Do tej pory księgowe z urzędów, z którymi się kontaktowaliśmy jako przedsiębiorcy, nie spotkały się jeszcze z potrzebą przesunięcia pieniędzy z konta VAT. Niektóre sugerowały aby – ponieważ nie mają jeszcze wypracowanych procedur na takie sytuacje – “złożyć wniosek, a urząd będzie się zastanawiać”.

Co siódmy Polak chętnie udostępni swoje dane do logowania do banku licencjonowanemu podmiotowi. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy wiąże się to z określonymi korzyściami. Unijna dyrektywa PSD2, która ma w pełni obowiązywać w przyszłym roku, ma szansę poprawić ten wynik.

Polacy w porównaniu do innych narodów szybko przyswajają sobie nowinki usprawniające korzystanie z usług finansowych. Wciąż momentem zawahania jest dla nas konieczność podania danych do logowania do konta bankowego poprzez pośrednika usługi. Jednak i w tym zakresie nabieramy pewności.

Według badania Blue Media, w ubiegłym roku już 14 proc. polskich internautów było gotowych podać dane do logowania do banku firmie, którą uznają za wiarygodną. Rośnie także ogólne zaufanie do niebankowych dostawców usług finansowych. W 2016 roku z ich oferty skorzystałoby 6% ankietowanych, w 2017 roku było to już 11%. Fintechy liczą na to, że Polacy wkrótce ostatecznie przełamią opory w związku z obowiązującą od czerwca tego roku dyrektywą PSD2, która pełnego wdrożenia doczeka się w przyszłym roku.

Podpisana pod koniec maja przez prezydenta nowelizacja ustawy o usługach płatniczych jest kolejnym krokiem na drodze do stworzenia jednolitego rynku płatności w UE. Sprzyja też rozwojowi nowoczesnych usług finansowych świadczonych online. PSD2 nakłada na banki obowiązek zapewnienia podmiotom spełniającym określone wymogi bezpieczeństwa dostęp do informacji o rachunku klienta poprzez zestaw procedur i funkcji dostępowych czyli tzw. API (Application Programming Interface). Klient wyraża zgodę na udzielenie takiego dostępu autoryzując połączenie. Choć sam odgórny obowiązek dopuszczania takich integracji oraz ustandaryzowanie integratora jest nowością, rynek już od dawna radzi sobie korzystając z pośrednich rozwiązań.

– Na rynku europejskim od lat funkcjonują z powodzeniem instytucje finansowe, które za zgodą klienta weryfikują dane z jego rachunku bankowego. Dzięki temu są w stanie zaoferować usługę finansową zwykle w pełni online, bez konieczności wypełniania obszernych formularzy i dostarczania papierowej dokumentacji. W Polsce najpopularniejszym narzędziem do takiej automatycznej i wygodnej weryfikacji jest istniejący już niemal dekadę polski Kontomatik. Korzystają z niego nie tylko duże e-commercy typu Allegro czy fintechy, ale też same banki w celu przyspieszenia wewnętrznych procesów – mówi Michał Pawlik,prezes spółki faktoringowej SMEO, która dwa lata temu zdecydowała się na wdrożenie rozwiązania.

Mechanizm stosuje protokół SSL, który gwarantuje szyfrowaną transmisję danych, podobnie jak gdy logujemy się do banku przez przeglądarkę internetową lub dokonujemy płatności online. Z rachunku klienta odczytywane są wyłącznie dane niezbędne do przeprowadzenia operacji, którą chce właśnie wykonać. Co najważniejsze, nie są one nigdzie zapisywane na stałe. Informacje analizowane są na bieżąco w celu np. przyznania finansowania, a następnie zostają trwale usunięte w momencie wygaśnięcia sesji połączenia z bankiem.

– Klient oczekuje od nowoczesnych instytucji finansowych natychmiastowego dostępu do usługi. Chce uruchomić proces kilkoma kliknięciami, np. wypłacić sobie środki z wystawionych faktur sprzedażowych w ramach faktoringu albo przyznać pożyczkę. Aby mu to zapewnić musimy oprzeć się na wiarygodnych źródłach danych, a takim bez wątpienia jest historia rachunku bankowego. Dzięki Kontomatik nie trzeba udawać się do banku po żadne zaświadczenia ani wypełniać obszernych wniosków. Po autoryzacji dostępu do rachunku mechanizm sam wyszukuje i analizuje potrzebne dane. Po kilku minutach kwota, o którą wnioskował tak zweryfikowany klient znajduje się na jego  koncie – komentuje prezes SMEO.

Zastosowanie tego rodzaju narzędzi weryfikacji jest coraz popularniejsze np. w Niemczech, krajach skandynawskich czy Wielkiej Brytanii. Funding Circle – korzystający z analogicznej weryfikacji konta bankowego brytyjski fintech – po siedmiu latach działalności znalazł się w pierwszej trójce największych pożyczkodawców w UK, włączając w to banki.

Zdaniem Pawlika, obawy przed udostępnianiem danych z konta wynikają głównie z niewiedzy, jak są one wykorzystywane i zabezpieczane. Choć dyrektywa PSD2 nie pociąga za sobą żadnego innowacyjnego technologicznie rozwiązania, poprzez nałożenie na banki obowiązku otwarcia API ma szansę przyczynić się do szybkiej popularyzacji usług opartych na weryfikacji rachunku. To zaś sprawi, że klienci oswoją się z całym mechanizmem i zaczną podchodzić do niego z większym zaufaniem.

Życie przedsiębiorcy to niekończący się cykl dwóch przeplatających się ze sobą etapów: walki o kontrahenta oraz walki z kontrahentem.

To oczywiście raczej żart, ale ma w sobie co najmniej ziarno prawdy. Dla bardzo wielu przedsiębiorców 90-dniowe terminy płatności, opóźnienia czy tłumaczenia „faktura gdzieś mi się zawieruszyła” to niestety chleb powszedni.

Jeśli takie sytuacje nie są Ci obce, zachęcamy do przeczytania tego artykułu. Znajdziesz w nim pomysł na to, jak „walkę” z klientem uczynić łatwiejszą — albo wręcz jej uniknąć.

Dobry klient to płacący klient

…w dodatku płacący w terminie. Tymczasem mniejsze lub większe problemy z płatnościami, głównie opóźnienia, spotykają większość przedsiębiorców. Szczególnie dotkliwe są dla małych firm. W ich przypadku, problemy nawet z pojedynczym, dużym zleceniem, mogą skończyć się koniecznością poszukiwania szybkiego kredytu – a szybki kredyt jest zwykle po prostu drogi.

W skrajnych przypadkach, koszty takich kredytów, problemy z płynnością lub kombinacja obu tych czynników, mogą doprowadzić do upadku firmy.

Jednak nie tylko opóźnienia bywają wyzwaniem dla przedsiębiorców. W wielu branżach odbiorcy narzucają bardzo długie, nawet kilkumiesięczne terminy płatności. Przykładem takich odbiorców mogą być sieci super- i hipermarketów. Z punktu widzenia płynności finansowej sprzedawcy, fakt, że dostaje on pieniądze w terminie jest niewielką pociechą, jeśli ten termin przypada 3 miesiące po dostawie towaru…

Na szczęście z takimi wyzwaniami można sobie radzić, i to na różne sposoby.

Faktoring

Faktoring, podobnie jak kredyt, jest sposobem finansowania działalności. W przeciwieństwie do kredytu, jest ściśle związany z należnościami ze sprzedaży, a wręcz z konkretnymi fakturami.

W uproszczeniu, można powiedzieć, że faktoring to finansowanie faktur. W dodatku, jak wiele innych usług finansowych, także faktoring trafił do Internetu: w sieci z łatwością znajdziesz oferty faktoringu online.

Jeśli wcześniej niewiele słyszałeś o faktoringu, być może w tej chwili zrodziło Ci się w głowie kilka pytań, na przykład:

  • Dlaczego ktoś miałby mi spłacać zobowiązania mojego klienta?
  • Komu płaci mój klient?
  • Co się stanie, jeśli klient ostatecznie nie zapłaci?

Odpowiedzi na pierwsze pytanie z pewnością się domyślasz — faktoring nie jest przejawem dobrego serca faktora, ale usługą, która ma swoją cenę. Im dłuższy termin faktury, tym wyższe będzie wynagrodzenie. Pod tym względem, co nie powinno być zaskoczeniem, jest podobny do kredytu. To zresztą naturalne: im dłuższy okres finansowania, tym wyższy jego łączny koszt.

Na marginesie skoro padło już fachowe słowo „faktor”, wyjaśnijmy je: to po prostu firma oferująca usługi faktoringowe; z kolei Ty, jako druga strona umowy faktoringowej, jesteś faktorantem.

Oczywiście możesz się zastanawiać, czy Twój klient zechce pójść na taki układ, ale dobra wiadomość jest taka, że… nawet nie musi chcieć: umowa faktoringu jest umową zawieraną tylko pomiędzy faktorem i faktorantem. Rolą Twojego kontrahenta jest zapłacić fakturę, dokładnie tak, jak przy zwykłej sprzedaży.

Jak to wygląda z perspektywy Twojego klienta?

Różnica najczęściej jest taka — tu dochodzimy do odpowiedzi na pytanie „komu płaci mój klient” — że zamiast podawać mu numer swojego rachunku, podajesz mu numer rachunku faktora. Proste? Proste.

Większości kupujących taki układ zupełnie nie przeszkadza, co więcej — obserwacje rynku pokazują, że faktoring mobilizuje ich do bardziej sumiennego regulowania należności.

Niektóre firmy oferują także usługę tzw. cichego faktoringu. W tym przypadku dłużnik faktoringowy nie wie, że jego należność jest spłacana przez faktora, a faktorant otrzymuje zapłatę na swój rachunek. Gdy ją otrzyma, ma obowiązek przekazać tę kwotę faktorowi.

A co jeśli klient ostatecznie nie zapłaci? Tu także są dwie możliwości. W przypadku tzw. faktoringu niepełnego, faktorant musi w określonym terminie zwrócić środku faktorowi. Z kolei tzw. faktoring pełny obejmuje także ryzyko braku zapłaty należności przez dłużnika.

Oczywiście, to „poświęcenie” faktora nie jest bezinteresowne: cena faktoringu pełnego musi uwzględniać także ubezpieczenie należności. A skoro już przy nim jesteśmy…

Ubezpieczenie należności

Ubezpieczenie należności jest swoistą gwarancją, że za wystawioną fakturę dostaniesz zapłatę: jeśli nie zapłaci jej klient, to zapłaci ją ubezpieczyciel. Działa dokładnie tak, jak każde inne ubezpieczenie: w przypadku zaistnienia szkody (tutaj: brak płatności ze strony klienta), ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie.

Z punktu widzenia Twojej płynności finansowej, różnica między faktoringiem i ubezpieczeniem należności jest zasadnicza: w przypadku faktoringu pieniądze za fakturę dostajesz od razu, w przypadku ubezpieczenia — z opóźnieniem.

Po pierwsze, co oczywiste, musi minąć termin płatności wskazany na fakturze. Po drugie, co mniej oczywiste, zwykle oczekiwanie na środki jest jeszcze dłuższe. Zanim ubezpieczyciel wypłaci Ci odszkodowanie, będziesz musiał zapewne udowodnić, że podjąłeś działania, by Twój dłużnik uregulował przeterminowaną należność (na przykład wezwałeś go do zapłaty po upływie terminu płatności faktury).

A To oznacza kolejne dni czy tygodnie.

Co zatem wybrać?

Wybór najlepszego z nich zależy od Twojej indywidualnej sytuacji i od tego, co tak naprawdę jest największym problemem dla Twojej firmy. Jeśli:

  • potrzebujesz gotówki niezwłocznie po sprzedaży, aby zapewnić sprawne funkcjonowanie przedsiębiorstwa — pomyśl o faktoringu;
  • możesz pozwolić sobie na długi termin płatności, ale obawiasz się o to, czy kontrahent spłaci zobowiązanie — weź pod uwagę ubezpieczenie należności.

A może kredyt?

Faktoring może wydawać się bardzo podobny do kredytu, ale kredytem nie jest. Różnic pomiędzy faktoringiem i kredytem jest wiele, a jedna z nich może mieć wręcz ogromne znaczenie dla przedsiębiorcy. Szczególnie dla przedsiębiorcy z niewielkim stażem.

Jeśli jesteś świeżo upieczonym przedsiębiorcą i próbowałeś już ubiegać się o kredyt, to zapewne wiesz, jak trudno go dostać — chyba że na niską kwotę lub na niekorzystnych warunkach (czytaj: drogo). To zrozumiałe: w oczach banków nie zbudowałeś jeszcze swojej wiarygodności, dlatego jeśli w ogóle zdecydują się udzielić pożyczki, to każą sobie słono płacić za ponoszone ryzyko.

Zupełnie inaczej jest w przypadku faktoringu – Twój krótki staż praktycznie ma zdecydowanie mniejsze znaczenie. W końcu, dlaczego faktor miałby skupiać się na Twojej zdolności regulowania zobowiązań, skoro pieniądze ma dostać nie od Ciebie, ale od Twojego klienta? Jeśli pragniesz poznać więcej różnic pomiędzy faktoringiem a kredytem, zapraszamy do naszego artykułu.

Firmy faktoringowe, podobnie jak inne instytucje finansowe starają się poznać swojego nowego klienta, przed podjęciem z nim współpracy. Jak to robią? Z jakich mechanizmów korzystają?

Michał Pawlik: Każda firma faktoringowa ma swoją własną politykę weryfikacji klientów. Nieco upraszczając, firmy faktoringowe można obecnie podzielić na dwie grupy. Pierwszą stanowią tradycyjni faktorzy, którzy robią pełną analizę klienta. Często robią to na podstawie składanych przez niego dokumentów, łącznie z np. umowami handlowymi. Drugą grupę stanowią firmy łączące usługi finansowe z technologią, takie jak SMEO, które odeszły już w całości od zbierania papierowych dokumentów na rzecz w pełni zdigitalizowanego procesu online.W SMEO weryfikację klienta opieramy na naszym autorskim rozwiązaniu technologicznym, wykorzystując dane finansowe i behawioralne. Takie nowoczesne podejście jest szczególnie ważne dla mało ubankowionych mikro i małych przedsiębiorstw. Czyli takich firm, o których faktorzy mają mało tradycyjnych informacji, albo które wychodzą poza standardowe modele, np. startupów. Poza informacjami na temat przychodów i wystawianych faktur ważne jest dla nas, czy firma ma rzeczywiście relacje z klientami, czy realizuje dla nich swoje usługi i czy dostarcza produkt końcowy. Analizujemy bardzo dużo danych, łącznie z tymi płynącymi z mediów społecznościowych. Oczywiście korzystamy także z baz zewnętrznych.

Z jakich zewnętrznych źródeł informacji korzystają firmy faktoringowe w procesie oceny ryzyka kredytowego?

MP: Firmy faktoringowe, podobnie jak banki, korzystają z szerokiego wachlarza informacji. Dla spółek działających w tradycyjnym modelu są to głównie dane z biur informacji gospodarczej, dane finansowe przedsiębiorstwa czy szereg zaświadczeń, które musi przedstawić klient. Firmy technologiczno-finansowe, takie jak SMEO, oprócz twardych danych, analizują dane behawioralne dotyczące przebiegu procesu składania wniosku. Dodatkowo biorą pod uwagę również dane środowiskowe, jak system operacyjny potencjalnego klienta, przeglądarka z jakiej korzysta, adres IP, lokalizacja geograficzna. Oba te podejścia łączy to, że korzystamy z BIG jako niezawodnego źródła danych. Dla takiej firmy jak nasza ważne jest, aby mieć dostęp do informacji w każdej chwili, online. Dzięki temu dane uzyskujemy błyskawicznie. Biorąc pod uwagę specyfikę naszych klientów, którym zależy na czasie, proces weryfikacji musi przebiegać jak najszybciej i najpłynniej.Wśród zewnętrznych baz danych zostały wymienione biura informacji gospodarczej.

Jakie dane z BIG-ów są najważniejsze dla faktora?

MP: Dla faktorów używających standardowych modeli szacowania ryzyka ważne są dane negatywne o niezapłaconych terminowo rachunkach czy ratach kredytu. Coraz częściej w faktoringu wykorzystuje się też zbierane przez BIG dane pozytywne. Dla nas są one czymś szalenie istotnym, jako że są one wysoce predykcyjne.Od wielu lat pracuję z obszarami ryzyka i nie wyobrażam sobie analizy bez kluczowych danych, które uzyskać można z pomocą BIG. Zawsze powinny one stanowić jeden z filarów oceny ryzyka faktoringowego.

W bazie BIG znajdują się informacje o nieterminowo spłacanych zobowiązaniach takich jak: raty kredytu, raty pożyczek, płatności za telefon itp. Na ile istotna jest taka informacja z punktu widzenia firmy faktoringowej, która finansuje faktury na kwoty kilkunastu czy też kilkudziesięciu tysięcy PLN? 

MP: Każda informacja, która pokazuje nam, że klient może nie wywiązywać się z należności terminowo, jest dla nas istotna. Małe zaległości mogą przekładać się na problemy z większymi opłatami. Zwłaszcza w przypadku przedsiębiorcy, o którym mamy niewiele informacji. Nawet drobne problemy, zwłaszcza jeśli widać, że jest ich sporo, mówią nam dużo o kulturze i możliwościach płatniczych klienta. Pokazują, że może być to ryzykowny klient. Może się bowiem okazać, że z małej chmury będzie padał duży deszcz. Trzeba mieć też na uwadze, że każdemu mogą przydarzyć się potknięcia. Dlatego też jedno lub kilka opóźnień z opłatą za rachunek telefoniczny, zwłaszcza jeśli są one zrównoważone przez pozytywne dane, nie powinny przekreślać współpracy. Zatem wiemy już, że informacje o zadłużeniach widoczne w BIG, są ważne w procesie oceny ryzyka i zdolności kredytowej klienta. Wymienione zostały również informacje pozytywne, które potwierdzają terminowe regulowanie zobowiązań.

W jakich obszarach ta kategoria danych gospodarczych może być pomocna w faktoringu?

MP: Dane pozytywne pojawiają się dużo szybciej i częściej od tych negatywnych, które zwykle są incydentalne. Pozwalają nam na obserwowanie długoterminowych zachowań klienta. Jeśli bazujemy tylko na informacjach negatywnych, możemy nie mieć pełnego obrazu zdolności finansowej klienta. Dane o terminowym i wypłacalnym kliencie potwierdzone dzięki danym pozytywnym pokazują dobre zachowania klienta i świadczą o zaufaniu, jakim obdarzają go kontrahenci. Oczywiście o zaufaniu klientów do firmy możemy dowiedzieć się z innych źródeł, np. z mediów społecznościowych. Jednak BIG pokazuje nam dodatkowo dane finansowe. Generalnie poziom zaufania do firmy jest trudny do wychwycenia, jeśli nie korzystamy z obu kategorii danych.

W jakim kierunku na przestrzeni najbliższych 2-3 lat widzieliby Państwo rozwój produktów i usług biur informacji gospodarczej, by pełniej zaspokajać potrzeby branży faktoringowej?

MP: Jako reprezentant jednej z najszybciej rozwijającej się gałęzi sektora bankowego mam nadzieję, że BIG-i ciągle będą poszerzać zakres źródeł, z których czerpią informacje. Tym bardziej, że w obecnej, cyfrowej rzeczywistości mamy dostęp do olbrzymiej liczby danych, które tylko czekają, żeby je zebrać i poddać analizie.Ogromne nadzieje pokładam w informacjach pozytywnych. Wychodzę z założenia, że poza sygnałami alarmowymi wynikającymi z problemów w płatnościach, należy patrzeć też na to, jak przedsiębiorcy ze sobą współpracują, ilu klientów jest z nich zadowolonych. Klienci SMEO to ciężko pracujący przedsiębiorcy. Przede wszystkim staramy się im pomóc w ograniczeniu problemów z zatorami finansowymi.

Edyta Szymczak, Prezes Zarządu ERIF BIG S.A.

Edyta Szymczak, Prezes Zarządu ERIF BIG S.A.Cieszymy się, że na rynku pojawiają się nowe firmy faktoringowe, które również dostrzegają potrzebę współpracy z biurami informacji gospodarczej. ERIF od stycznia 2018 roku ma przyjemność być Partnerem Wspierającym Polski Związek Faktorów. Dokładamy wszelkich starań, aby wyjść naprzeciw oczekiwaniom firm faktoringowych, zarówno tych zrzeszonych w związku, jak i tych które jeszcze do niego nie należą. Oczekiwania te spełniamy już od początku naszych rozmów biznesowych poprzez tworzenie specjalnych, dedykowanych dla branży modeli współpracy. Zdajemy sobie doskonale sprawę jak ważne jest ograniczanie kosztów, również w tej branży. Zapewniamy przejrzystą i prostą infrastrukturę techniczną, która pozwala na szybkie jej wdrożenie, a także intuicyjne korzystanie. Każdego dnia pracujemy nad tym, aby w naszej bazie było jak najwięcej danych. Aktualnie w ERIF znajduje się ok. 700 tys. NIP i 4 mln numerów PESEL. Znaczna część tych danych w przypadku podmiotów gospodarczych dotyczy informacji pozytywnych ze 100% pokryciem danych adresowych. A to – jak potwierdzają nasi Partnerzy biznesowi jest kluczową wartością przy weryfikacji m.in. tożsamości nowego klienta.

Mimo waka­cji pol­skim przed­się­bior­com nie jest dane odpo­cząć od zmian. Po JPK i RODO czeka ich kolejna rewo­lu­cja bizne­sowa. Tym razem cho­dzi o split pay­ment. Głów­nym celem roz­wią­za­nia, wcho­dzą­cego w życie 1 lipca tego roku, jest uszczel­nie­nie sys­temu ścią­ga­nia podatku VAT. Warto wie­dzieć, co to ozna­cza dla pol­skich firm i z jakimi zmia­nami będą się musiały zmie­rzyć.

Czym jest split pay­ment?

Split pay­ment to naj­pro­ściej rzecz ujmu­jąc mecha­nizm roz­dzie­le­nia płat­no­ści na VAT i kwotę netto. Wcze­śniej cała war­tość brutto z fak­tury tra­fiała na jedno konto. Po zmia­nach kwota netto, tak jak dotych­czas, będzie prze­lewana na rachu­nek bie­żący firmy, za to całość lub część podatku VAT trafi na spe­cjal­nie utwo­rzony osobny rachu­nek. Przed­się­biorca będzie mieć do niego ogra­ni­czony dostęp. Jeżeli będzie chciał prze­lać stam­tąd środki na rachu­nek bie­żący, to konieczne będzie zło­że­nie wnio­sku do Urzędu Skar­bo­wego, który ma 60 dni na wery­fi­ka­cję i wyda­nie ewen­tu­al­nej zgody.

Należy pamię­tać, że split pay­ment doty­czy tylko trans­ak­cji mię­dzy fir­mami. Osoby pry­watne prze­le­wa­jąc środki robią to według dotych­czasowych zasad.

Split pay­ment — jak z niego korzy­stać?

Cho­ciaż dla przed­się­biorcy korzy­sta­nie z mecha­ni­zmu split pay­ment jest teo­re­tycz­nie dobro­wolne, to w prak­tyce o jego wdro­że­niu decy­duje kupu­jący. Jeżeli on sam zde­cy­do­wał się na płat­ność podzie­loną, to przy prze­le­wie bank sprze­da­ją­cego auto­ma­tycz­nie otwo­rzy konto VAT, gdzie zostaną prze­ka­zane środki z podatku. Jeżeli sprze­da­jący nie sko­rzy­sta ze split pay­ment, to pie­nią­dze będą się tam kumu­lo­wać, a prze­la­nie ich na rachu­nek bie­żący (tak jak opi­sy­wa­li­śmy wcze­śniej) wyma­gać będzie zło­że­nia wnio­sku do Urzędu Skar­bo­wego.

Osobne konto VAT — jak to działa?

Do zało­że­nia dodat­ko­wego konta VAT w ramach mecha­ni­zmu płat­no­ści podzie­lo­nej nie jest wyma­gana dodat­kowa umowa, a korzy­sta­nie z niego jest bez­płatne. Mało tego – może być ono nawet opro­cen­to­wane. Dodat­kowo środki na nim zgro­ma­dzone w wyso­ko­ści odpo­wia­da­ją­cej kwo­cie VAT z fak­tur są wolne od zaję­cia przez komor­nika (nie doty­czy to spłaty zobo­wią­zań podat­ko­wych). Jed­no­cze­śnie wie­rzy­tel­no­ści z tego rachunku nie mogą być przedmio­tem zabez­pie­cze­nia rze­czo­wego.

Należy pamię­tać, że na rachunku VAT nie mogą zna­leźć się środki inne niż te zwią­zane z tym podat­kiem. W tym wypadku źró­dła wpły­wów mogą być nastę­pu­jące:

  • zapłata VAT przez kon­tra­henta;
  • prze­ka­za­nie środ­ków z innego rachunku VAT przed­się­biorcy posia­da­nego w tym samym banku;
  • zwrot VAT przez Urząd Skar­bowy.

Moż­liwe obcią­że­nia doty­czące rachunku VAT także są ogra­ni­czone. Środki na nim zgro­ma­dzone mogą zostać prze­zna­czone na:

  • zapłatę VAT na rachu­nek kon­tra­henta;
  • zapłatę VAT do Urzędu Skar­bo­wego;
  • zwrot nie­na­leż­nie otrzy­ma­nej płat­no­ści na rachu­nek VAT osoby, która zro­biła nam prze­lew;
  • prze­ka­za­nie środ­ków na inny rachu­nek VAT posia­dany przez klienta w tym samym banku;
  • prze­ka­za­nia środ­ków na rachu­nek wska­zany w posta­no­wie­niu naczel­nika Urzędu Skarbowego;
  • zaję­cie środ­ków w ramach egze­ku­cji z tytułu VAT.

Jeżeli na naszym kon­cie VAT nie będzie wystar­cza­ją­cych środ­ków na spłatę należ­no­ści podat­ko­wych, to bra­ku­jąca kwota zosta­nie pobrana z naszego konta fir­mo­wego. W przy­padku zupeł­nego braku środ­ków, bank pobie­rze całość z naszego rachunku bie­żą­cego.

Split pay­ment — czy warto?

By zachę­cić przed­się­bior­ców do sto­so­wa­nia nowych wytycz­nych rzą­dzący prze­wi­dzieli kilka udo­god­nień. Mogą oni liczyć na:

  • przy­spie­szony 25-dniowy ter­min zwrotu nad­pła­co­nego VAT z rachunku (nor­mal­nie jest to 60 dni);
  • zwol­nie­nie z odse­tek za zwłokę w przy­padku opła­ce­nia VAT po ter­minie (doty­czy to rów­no­war­to­ści podatku od fak­tur opła­ca­nych przy pomocy split pay­ment);
  • wykorzy­sta­nie środ­ków na kon­cie VAT do zapła­ce­nia należ­nego podatku do Urzędu Skar­bo­wego lub war­to­ści podatku na fak­tu­rze otrzy­ma­nej od innego przed­się­bior­stwa;
  • brak odpo­wie­dzial­no­ści soli­dar­nej w przy­padku zale­gło­ści podat­ko­wych w danym okre­sie, jeśli co naj­mniej 95% fak­tur opła­co­nych zostało płat­no­ścią podzie­loną;
  • obni­że­nie zobo­wią­zań podat­ko­wych według wzoru zawar­tego w usta­wie o VAT z dnia 15 grud­nia 2017 r. w przy­padku opła­ce­nia VAT przed ter­minem.

Jed­nak mimo ofe­ro­wa­nych korzy­ści i udo­god­nień mecha­nizm roz­dzie­le­nia płat­no­ści może także sta­no­wić źró­dło pro­ble­mów — zwłasz­cza dla małych firm.

Głów­nym celem roz­dzie­le­nia płat­no­ści jest gwa­ran­cja, że nie będziemy mieć pro­blemu z wyge­ne­ro­wa­niem środ­ków na opła­ce­nie podatku VAT. Pozwala także ogra­ni­czyć koszty zwią­zane z odset­kami za ewen­tu­alne opóź­nie­nia w opła­ca­nia VAT-u i chroni środki zgro­ma­dzone na osob­nym rachunku przed ewen­tu­alną egze­ku­cją komor­ni­czą (wyją­tek sta­no­wią tu oczy­wi­ście zobo­wią­za­nia podat­kowe).

Z dru­giej strony osobne konto ozna­cza, że już w momen­cie otrzy­ma­nia prze­lewu nie mają oni dostępu do 23% wpły­wa­ją­cych na nie środ­ków. Według dotych­czasowych zasad przed­się­biorcy mogą dys­po­no­wać pełną kwotą brutto z fak­tury (np. do bie­żą­cego fina­li­zo­wa­nia dzia­łal­no­ści) wie­dząc, że sam poda­tek sfi­nan­sują z póź­niej­szych prze­lewów. Taki sys­tem dla wielu przed­się­bior­ców jest istot­nym warun­kiem posia­da­nia płyn­no­ści finan­so­wej. O tym, jak jest ona ważna pisa­li­śmy m.in. tutaj. Przy split pay­ment dys­po­no­wa­nie pełną kwotą podatku VAT do ter­minu jego spłaty staje się nie­moż­liwe, a prze­lew środ­ków na rachu­nek bie­żący wiąże się z wnio­skiem do US i okre­sem ocze­ki­wa­nia do 60 dni. Dodat­kowo w takim wypadku przed­się­biorca musi pła­cić VAT swoim dostaw­com, mimo że sam nie ma dostępu do peł­nej kwoty brutto wysta­wia­nych fak­tur.

Jak więc utrzymać płynność finansową firmy?

Tutaj z pomocą przy­cho­dzi fak­to­ring — zwłasz­cza w przy­padku kon­tra­hen­tów, któ­rym zależy na fak­turach z odro­czo­nym ter­minem spłaty. Dzięki korzy­sta­niu z tej opcji przed­się­biorca ma szyb­szy dostęp do należ­no­ści, na któ­rych opła­ce­nie nor­mal­nie musiałby cze­kać np. 90 dni. To spra­wia, że maleje ryzyko braku wypła­cal­no­ści i dziury w kapi­tale obro­to­wym. Tym spo­so­bem firma zyskuje środki na bie­żące wydatki i nie­spo­dzie­wane inwe­sty­cje. Warto roz­wa­żyć tę opcję tym bar­dziej, że zało­że­nie konta na por­talu fak­to­ringowym odbywa się online i jest cał­ko­wi­cie bez­płatne. Po wery­fi­ka­cji naszej toż­sa­mo­ści zostaje nam przy­znany limit fak­to­ringowy, w ramach któ­rego będzie moż­liwe zamie­nia­nie należ­no­ści z fak­tur na gotówkę. Jedyną opłatą jest tu pro­wi­zja dla fak­tora za realną liczbę dni finan­so­wa­nia fak­tury. W przy­padku pro­fe­sjo­nal­nych fak­to­rów powinna być ona znana z góry i jasno okre­ślona, dzięki czemu przed­się­biorca z góry wie, ile będzie go kosz­to­wał fak­to­ring.

Bez niego trudno wyobra­zić sobie płyn­ność finan­sową firmy i jej dal­szy roz­wój. Jest on także wyznacz­ni­kiem ogól­nej kon­dy­cji przed­się­bior­stwa. Kapi­tał obro­towy to papie­rek lak­mu­sowy naszych dzia­łań bizne­so­wych i wizy­tówka ich efek­tyw­no­ści, dla­tego warto dbać o jego odpo­wied­nią wyso­kość.

Kapi­tał obro­towy — czyli jaki?

Kapi­tał obro­towy — co kryje się za tym poważ­nie brzmią­cym okre­śle­niem? Morze moż­li­wo­ści, o ile jest on odpo­wied­nio wysoki. Naj­pro­ściej rzecz ujmu­jąc są to środki finan­sowe potrzebne na pokry­cie bie­żą­cych potrzeb przed­się­bior­stwa. Kon­tra­hent spóź­nia­jący się z płat­no­ścią za fak­turę, prze­stój na rynku, czy duże zle­ce­nie wyma­ga­jące szyb­kiego uru­cho­mie­nia dodat­ko­wych środ­ków — te wszyst­kie bolączki przed­się­biorcy nie są pro­ble­mem, jeżeli firma posiada sprawne zarzą­dza­nie kapi­tałem obro­towym.

Jak go obli­czyć? Nic prost­szego. Wystar­czy od majątku obro­to­wego czyli (należ­no­ści, zapasy, środki pie­niężne) firmy odjąć wszyst­kie bie­żące zobo­wią­za­nia, czyli np.:

  • fak­tury wysta­wione przez dostaw­ców;
  • wyna­gro­dze­nia dla pra­cow­ni­ków;
  • raty leasin­gowe i kre­dyty;
  • podatki;
  • składki ZUS.

I gotowe — mamy kapi­tał obro­towy w peł­nej kra­sie. Korzy­sta­nie z jego poten­cjału jest nie­zwy­kle kuszące, jed­nak by speł­niał swoją funk­cję warto pamię­tać, że należy go rów­nie ocho­czo wyko­rzy­sty­wać, co uzu­peł­niać. W prze­ciw­nym wypadku powsta­nie dziura finan­sowa, która w naj­gor­szym razie może dopro­wa­dzić do cał­ko­wi­tej utraty płyn­no­ści finan­so­wej przed­się­bior­stwa.

Dziura w finan­sach firmy — co robić?

Załóżmy jed­nak, że z jakichś powo­dów nasz kapi­tał obro­towy zna­cząco się zmniej­szył. Jak go zatem szybko i spraw­nie uzu­peł­nić, by znów móc cie­szyć się finan­sową sta­bil­no­ścią? Mamy do wyboru dwa spo­soby: wewnętrzny i zewnętrzny.

Spo­sób wewnętrzny — czyli się­ga­nie do wła­snej kie­szeni

Pierw­szy z nich zakłada się­gnię­cie do już wytwo­rzo­nych towa­rów lub mate­ria­łów nie­zbęd­nych do ich pro­duk­cji. Jeżeli nasz kapi­tał obro­towy maleje, a stany maga­zy­nowe rosną, to należy odwró­cić tę sytu­ację i zacząć sprze­da­wać zale­ga­jący towar. Pozy­skane w ten spo­sób środki zasilą budżet i pomogą zała­tać dziurę w kapi­tale obro­towym. Warto jed­nak pamię­tać, że dla finan­sów firmy naj­le­piej jest, gdy nie dopusz­czamy do prze­peł­nienia maga­zy­nów i na bie­żąco pozby­wamy się nadwy­żek towaru lub mate­ria­łów

Jeżeli te dzia­ła­nia okażą się nie­wy­star­cza­jące, konieczne może być się­gnię­cie do oszczęd­no­ści firmy. W tym wypadku potwier­dza się waga lokat i kont oszczęd­no­ściowych. Te środki pomogą nam wyjść z wielu pozor­nie pato­wych sytu­acji. Jed­nak by sko­rzy­stać z takich pie­nię­dzy — trzeba je naj­pierw mieć. Dla­tego tak ważne jest regu­larne oszczę­dza­nie i odkła­da­nie czę­ści przy­chodu na sto­sowne konta. Takie dzia­ła­nie pozwoli fir­mie na zacho­wa­nie płyn­no­ści finan­so­wej. Jej posia­da­nie powinno być prio­ry­te­tem dla każ­dej dzia­łal­no­ści bizne­so­wej, bo jak poka­zują bada­nia, brak zdol­no­ści do regu­lo­wa­nia bie­żą­cych zobo­wią­zań jest główną przy­czyną upa­dło­ści i ban­kruc­twa pol­skich przed­się­biorstw.

Bie­żącą sytu­ację można jesz­cze popra­wiać inte­li­gent­nym zarzą­dza­niem ter­mi­nami płat­no­ści za usługi bądź pro­dukty.

Nie zawsze to się jed­nak będzie opła­cało, ponie­waż długi ter­min płat­no­ści za nasze usługi, może być warun­kiem zawar­cia umowy przez poten­cjal­nego kon­tra­henta. W momen­cie kiedy będziemy zmu­szeni wysta­wić fak­tury z dłu­gim ter­minem płat­no­ści naj­lep­szym roz­wią­za­niem będzie sko­rzy­sta­nie z usługi fak­to­ringu w celu przy­spie­sze­nia płat­no­ści za fak­turę.

Spo­sób zewnętrzny — czyli szu­ka­nie pomocy u innych

Co jed­nak zro­bić w sytu­acji, kiedy ani sprze­daż towa­rów, ani oszczęd­no­ści fir­mowe nie są w sta­nie zapeł­nić dziury w naszym kapi­tale obro­towym? Wtedy należy sko­rzy­stać z zewnętrz­nych spo­so­bów uzu­peł­nia­nia środ­ków.

Kre­dyt obro­towy — na krót­kie ter­miny

Ten rodzaj kre­dytu powstał po to, by finan­so­wać bie­żącą dzia­łal­ność przed­się­bior­stwa. Zwy­kle jest to kre­dyt krótkoter­minowy, udzie­lany na okres krót­szy niż rok. W zależ­no­ści od rodzaju umowy z ban­kiem, kre­dyt obro­towy może być powią­zany z rachun­kiem przed­się­biorcy lub znaj­do­wać się na spe­cjal­nie otwar­tym rachunku kre­dytowym.

Jaka jest mię­dzy nimi róż­nica? Kre­dyt obro­towy na rachunku bie­żą­cym wymaga posia­da­nia konta w danym banku. W jego ramach przy­zna­wany jest dostęp do okre­ślo­nego limitu, który może posłu­żyć do spłaty zobo­wią­zań. Każdy wpływ pie­nię­dzy na konto przed­się­biorcy zwięk­sza ponow­nie limit kre­dytowy (mak­sy­mal­nie do war­to­ści bazo­wej). W tym przy­padku banki pobie­rają pro­wi­zję oraz odsetki w przy­padku ujem­nego salda na rachunku.

Innym rodza­jem kre­dytu obro­to­wego jest ten udzie­lany na osob­nym rachunku kre­dytowym. W tym wypadku nie jest wyma­gane wcze­śniejsze posia­da­nie konta w danym banku. By uzy­skać dostęp do środ­ków, pie­nią­dze z konta kre­dytowego zwy­kle należy prze­lać na swoje konto fir­mowe, a spłaty doko­nuje się poprzez zle­ce­nie prze­lewu z powro­tem na konto kre­dytowe. Spła­cone w ten spo­sób pie­nią­dze nie powo­dują odbu­do­wa­nia limitu.

Kre­dyt obro­towy zwy­kle nie posiada har­mo­no­gra­mów spłat, ogra­ni­czony jest rów­nież odgór­nie przy­zna­nym limi­tem kre­dytowym. Zazwy­czaj bank wymaga jed­no­ra­zo­wej spłaty cało­ści zadłu­że­nia w okre­ślo­nym w umo­wie ter­minie, choć zda­rza się także opcja spłaty mini­mal­nej usta­lo­nej kwoty np. w comie­sięcz­nych ratach.

Linia kre­dytowa — ela­styczna i szybka

Poza kre­dytem obro­towym przed­się­biorca może także sko­rzy­stać z linii kre­dytowej. W jej ramach otrzy­muje od banku okre­ślony limit środ­ków do wyko­rzy­sta­nia w wer­sji odna­wial­nej lub nieodna­wial­nej. W pierw­szym przy­padku wpłaty doko­ny­wane na rachu­nek ban­kowy odbu­do­wują przy­znany limit. W dru­gim, każda spłata zmniej­sza war­tość otrzy­ma­nego kre­dytu i nie pozwala na zwięk­sze­nie kwoty wypłat w póź­niej­szym cza­sie.

Linia kre­dytowa jest roz­wią­za­niem dla tych firm, które cenią sobie ela­stycz­ność i nie chcą być ogra­ni­czone ramami cza­so­wymi. W prze­ci­wień­stwie do kre­dytów obro­towych, nie trzeba tu pamię­tać o ter­minie spłaty i można korzy­stać ze środ­ków zawsze, kiedy zaj­dzie taka potrzeba — bez wyzna­czo­nego osta­tecz­nego ter­minu spłaty. W przy­padku odna­wial­nej linii kre­dytowej zasada dzia­ła­nia jest taka sama, jak w kre­dy­cie odna­wial­nym dla klien­tów pry­wat­nych.

Fak­to­ring — czyli koniec z dłu­gim cze­ka­niem na prze­lewy

Trze­cim spo­so­bem na utrzy­ma­nie kapi­tału obro­to­wego na zado­wa­la­ją­cym nas pozio­mie jest sko­rzy­sta­nie z fak­to­ringu. To dosko­nała opcja dla tych firm, któ­rych kon­tra­hen­tom zależy na fak­tu­rach z odro­czo­nym ter­minem płat­no­ści. Dzięki fak­to­rin­gowi zle­ce­nio­biorca może otrzy­mać należ­ność wcze­śniej, niż zostało to ujęte na doku­men­cie i nie musi cze­kać np. od 10 do 90 dni na nowe środki. Ta coraz popu­lar­niej­sza na pol­skim rynku usługa umoż­li­wia przy­spie­sze­nie wpły­nię­cia środ­ków na konto.

Kiedy mamy konto i chcemy wysta­wić fak­turę z odro­czo­nym ter­minem płat­no­ści wystar­czy, że umie­ścimy na niej dedy­ko­wany nam w sys­te­mie fak­to­rin­go­wym numer rachunku ban­ko­wego. Potem prze­sy­łamy jej zdję­cie do fak­tora i cze­kamy na akcep­ta­cję. Po jej uzy­ska­niu na nasze konto ban­kowe tra­fia war­tość kwoty netto z fak­tury pomniej­szona o pro­wi­zję za realną ilość dni finan­sowania. Kiedy kon­tra­hent zapłaci za fak­turę, na nasz rachu­nek tra­fia kwota podatku VAT pomniej­szona o odsetki za finan­sowanie.

Fak­to­ring pozwala fir­mom na zacho­wa­nie płyn­no­ści finan­so­wej nawet w przy­padku part­ne­rów bizne­so­wych, któ­rym zależy na bar­dzo dłu­gich ter­minach spłaty należ­no­ści. Dzięki temu przed­się­biorca może spraw­niej zarzą­dzać budże­tem firmy i nie musi cze­kać nawet kilku mie­sięcy na prze­lew. Pozwala to w dużej mie­rze unik­nąć dziur w kapi­tale obro­towym i pomaga zacho­wać płyn­ność finan­sową.